Rzeczoznawca

cechy:
30 PROCENT – Od każdego utargu pobierasz swoją działkę – minimum twój Spryt pomnożony przez 2. I niech Mistrz Gry nie pyskuje. Oczywiście, to MINIMUM, zwróć uwagę… Chcesz wyższej stawki? To już standardowe testy targowania się. Ale minimum masz jak w banku, bez targowania się. To ty ustalasz warunki.

SPIS TELEFONÓW – Znasz bandę gangerów ekspoatujących na własną rękę ropę naftową? Znasz cwaniaczka z Vegas z kieszeniami wypchanymi Tornado i innym świństwem? A tego gościa, który skupuje panienki też znasz? Jeszcze nie? Oto dodatkowe 100 gambli na znajomości w różnych branżach.

PIERWSZE WRAŻENIE – Do licha, ja nie wiem jak to się dzieje… Przyjeżdżasz do jakiejś zapadłej wiochy. Patrzysz po tych rozwalonych chałupach, po tych wynędzniałych twarzach, i już wiesz, czego tutaj brakuje, a czego mają aż nadto. MG jest zobowiązany poinformować cię o tym, ilekroć znajdziesz się w nowej lokacji lub poznasz nową osobę.
Ta benzyna do niczego się nie nadaje – jakościowo kiepska, od razu widać, że to jakaś mizerna produkcja. Nie ten zapach, nie ten smak, mój drogi. Przelicznik też mamy kiepski, liczmy… kolacja za 5 litrów. Wolisz zapalniczkę? Proszę, oto ćwierć zapalniczki. Gdybyś, mój drogi, miał jakieś prochy… Znam kilku gości z Detroit, przyjeżdżają do nas co piątek, potrzebują tego i owego. Jeśli już naprawdę chcesz coś zrobić z tą benzyną, dam ci namiary na jednego takiego…

Oto rzeczoznawca w dzisiejszych czasach. Wie co, gdzie i za ile. Zna wartość każdego sprzętu, jaki mu podsuniesz. Nawet jeśli będzie to kawałek sprężynki z budzika. Wie, jak i w co zainwestować. Wie, gdzie najtaniej kupić, a gdzie najdrożej sprzedać. Trzymaj się go, to żaden handlarz nie będzie cię w stanie okantować. No i będziesz ustawiony. Do końca życia.

Najczęściej pracują dla kogoś. To prawdziwa elita – dostają posady doradców mafiozów i wożą się ładnymi brykami. Mają w głowach mapę całych Stanów z kolorowymi chorągiewkami – gdzie najlepsza benzyna, gdzie najładniejsze kobitki. Czasami rozkręcają biznes na własną rękę, ale nie myl ich z handlarzami. To trochę dziwna fucha, jest też cholernie niebezpieczna. Niech cię nie zwiodą pozory – to, że facet nie łazi obładowany sprzętem do zabijania, nie oznacza, że żyje w sielance. Jedną z właściwości tej branży jest skłonność to tworzenia się konkurencji – rzeczoznawcy rywalizują między sobą o strefy wpływów, kontakty i klientelę: przypomina to czasami prawdziwą wojnę gangów. No, masz czego chciałeś. W końcu żadna robota nie jest w dzisiejszych czasach bezpieczna, prawda?

Dodaj komentarz