Łowca nie ucieka

….
SPRAWNOŚĆ………. 43,17%
MOBILNOŚĆ…………47,92%
SENSORY…………….33,01%
TEMPERATURA…….121,8%
………….
……..
….
>>SZACOWANIE ZAGROŻENIA……..W TOKU……
…………
……..
….
WYNIK………………ODWRÓT

Mężczyzna spokojnie przyglądał się maszynie. Stała jakieś dziesięć kroków od niego, wolno ruszała przednimi ostrzami, głowa neurotycznie przekrzywiała się z jednej strony na drugą. Z kilku miejsc maszyna sypała iskrami. Jedno z odnóży zwisało bezwładnie wzdłuż tułowia. Mężczyzna podniósł pałkę elektryczną i wolno ruszył w jej kierunku. Maszyna nagle z miejsca odskoczyła prawie pięć metrów w bok, lądując na ścianie budynku, zazgrzytały ostrza trąc o kamienie. Jeszcze klika ruchów mechanicznych kończyn i maszyna zniknęła wśród ruin.

Mężczyzna uśmiechnął się i odwrócił. Przed nim leżało kilka mniej lub bardziej zmasakrowanych maszyn. I szóstka ludzkich ciał. Uśmiech zniknął z jego twarzy. Podniósł leżący kilka metrów dalej sztucer. Splunął i zajął się wybebeszaniem metalowych trupów. Na wschodzie pojawiły się pierwsze blaski budzącego się dnia…

Po spękanym asfalcie kroczył powoli człowiek w starej, wytartej kamizelce wojskowej. Zza zgarbionych pleców wystawała lufa niespotykanego i wyglądającego na samoróbkę sztucera. Twarz miał częściowo schowaną za goglami o oliwkowych szkłach. Dookoła głowy powiewały rzadkie kosmyki długich, szarych włosów, choć czaszkę miał prawie łysą. W rękach trzymał przewiązany w pasie kabel, na końcu, którego zgrzytała i brzęczała sterta ciągniętych po ziemi i związanych ze sobą elektronicznych części, zdobytych na maszynach Molocha. Szedł powoli, krok po kroku, w stronę lśniącej w oddali osady. Słyszał niesione z wiatrem, niewyraźne odgłosy żyjącego miasteczka, pracujących i bawiących się mieszkańców. W promieniach zachodzącego słońca spostrzegł w końcu dużego osobnika o potężnych ramionach, okutego w stalowy pancerz, który zdaje się czekał na niego. Gdy spotkali się kilkadziesiąt kroków od osady, wędrowiec puścił kabel ze swoim dobytkiem i wyciągnął rękę na powitanie. Dłoń opancerzonego zacisnęła się na jego prawicy z siłą stali…

>>SKANOWANIE SYSTEMU………..
>>CYKL AUTONAPRAWY………..W TOKU
>>PRIORYTETYZACJA ZADAŃ….W TOKU
>>ANALIZA ZDARZENIA…………W TOKU
………………..
…………
…….

– Co z resztą Frank? – olbrzym siedzący po przeciwnej stronie stolika zapytał z wyraźną troską w głosie. Zdążył już pozbyć się metalowego pancerza. W ręce wielkości teksańskiego bochna chleba trzymał kufel pieniącego się piwa.
– Zginęli – mężczyzna nazwany Frankiem przeczesał resztki włosów na głowie i odchylił się na krześle, balansując na jego tylnich nogach.
– Szkoda, byli jeszcze bardzo młodzi.
– Dlatego zginęli. Brawura. Brak doświadczenia. Wiesz jak to jest, Max. Sami się zgłosili na tę misję.
– Wiem, wiem – Max machnął ręką – ale zawsze szkoda. Co zrobisz z wypłatą? Słyszałem, że szef nieźle sypnął kasą tym razem.
– Kilka dni odpocznę, a potem rozejrzę się po okolicy. Jeden skurwysyn mi zwiał.
– Co to było? – zainteresował się Max i wlał w gardło połowę zawartości kufla.
– Jakaś odmiana Łowcy. Trochę więcej pancerza i jakby kapkę sprytniejszy. Niewiele mu to pomogło, umykał aż się za nim kurzyło – Frank zaśmiał się gardłowo i skinął na kelnerkę roznoszącą piwo.
– Jak to zwiał? Łowcy nie uciekają. Sukinsyn będzie się bił do póki zostanie mu, choć jedna pieprzona kosa, albo nie rozwlecze cię po całej okolicy – Olbrzym podniecał się coraz bardziej wymachując kuflem – Łowcy nie uciekają!

Frank wzruszył ramionami i odebrał od kelnerki nowy napój.
– Ten uciekł. Gapił się na mnie chyba z minutę, po czym zwiał. Po prostu. Dlatego chcę się za nim rozejrzeć. Pewnie uciekł do papy Molocha, albo rozsypał się gdzieś w ruinach. Jeden z dzieciaków zdążył mu przestrzelić kończynę, zanim ten bydlak nie strącił mu głowy.
– Wiesz co, Frank, – wolno podjął Max po krótkiej przerwie – gdybym cię nie znał, powiedział bym, że raczej to ty zwiałeś przed nim. Ale cię znam. Wykuruj się. Za kilka dni poślę z tobą paru chłopców do przeszukania tych ruin. – Olbrzym pociągnął długi łyk kończąc bursztynowy napój – Ja spadam, żonka czeka.
– Pozdrów ją. I dzieciaki – zawołał za nim Max
– Dzięki. Frank.
– Hm?
– Dobra robota…

>>SKANANOWANIE SYSTEMU……….
CYKL AUTONAPRAWY…………..76,92%
SPRAWNOŚĆ……………………….86,43%
MOBILNOŚĆ………………………..93,33%
UWAGA: CYKL AUTONAPRAWY WSTRZYMANY
UWAGA: WYMAGANA WYMIANA MODUŁU
….
>>IGNORUJ
UWAGA: CYKL AUTONAPRAWY WZNOWIONY
….
SENSORY……………………………….85,71%
TEMPERATURA…………………W NORMIE
……………..
……….

Frank obudził się wcześnie rano. Szybko wstał, wykonał kilka porannych ćwiczeń na rozruszanie mięśni. Skrzywił się lekko przy rozciąganiu lewej nogi. Ciągle jeszcze miał ją opuchniętą, choć rana nie krwawiła, a felczer stwierdził, że kość jest cała. Od dwóch dni snuł się po mieścinie bez większego celu. Raz tylko Szef poprosił go, by wyjaśnił kilka metod działania maszyn Molocha jego rekrutom. Frank od lat zajmował się polowaniem na maszyny. Był znany w regionie. Tutaj na północy ataki Molocha zdarzały się stosunkowo często, więc często zabiegano o jego umiejętności. Nie narzekał na nudę. Jednak lata uganiania się za złomem robiły swoje. Ostatnio stracił szóstkę ludzi. Zazwyczaj pracował sam, albo nawet, jeśli wybierał się na polowanie w grupie działał na własną rękę. Zazwyczaj jednak wracał z całym oddziałem. Ten nowy Łowca nie dawał mu spokoju. Max miał rację. Łowcy nie uciekają. Albo wielki toster planuje coś specjalnego, albo trafiła mu się jakaś nowa generacja maszyn. Łowcy nie podejmują decyzji, są idealnymi maszynami do zabijania, ale nie są strategami. Łowcy nie uciekają…

>>SKANOWANIE SYSTEMU…….
CYKL AUTONAPRAWY………98,07%
SPRAWNOŚĆ……………………96,92%
UWAGA: ZEWNĘTRZNA PRÓBA NADANIA PRIORYTETU: POWRÓT
…….
>>IGNORUJ
UWAGA: ZEWNĘTRZNA PRÓBA NADANIA PRIORYTETU: AUTODESTRUKCJA
…….
>>IGNORUJ
>>BLOKOWANIE POŁĄCZEŃ ZEWNĘTRZNYCH
…….

Wojskowy Jeep czeka na placyku przed wyjazdem z miasta. Wokół pojazdu zgromadziła się trojka mężczyzn. Wszyscy w wojskowych mundurach, w hełmach i przy broni. Kiedy Frank zbliżył się z Maxem stanęli na baczność. Olbrzym zatrzymał się trzy kroki przed nimi, Frank trochę z tylu.
– Spocznij chłopcy – wykonali rozkaz – znacie zasady. Dowodzi tamten facet, jego też znacie. Misja nazywa się zwiadowcza, ale nie myślcie, że możecie kopcić fajki po krzakach. Prawdopodobnie kreci się tam Łowca. Obowiązują zasady bitewne. Dezerterzy karani będą jak na wojnie. – Zrobił krótką przerwę by przyjrzeć się jeszcze raz każdemu z osobna – powodzenia chłopcy. Chce was widzieć wszystkich z powrotem. Kucharz ma gotowy grafik posiłków, jak mu się coś nie zgodzi wiecie, kto będzie miał przesrane – zrobił znów małą pauzę, nie zaśmiali się, dobrze, byli skupieni. – Dobra, pakować dupy do wozu i jazda…

CYKL AUTONAPRAWY………..ZAKOŃCZONY
>>PRIORYTETYZACJA ZADAŃ…….
UWAGA: NADANO NOWE PRIORYTETY…….
>>TRYB ZWIADOWCZY………. AKTYWNY
…………
…………
SKANOWANIE TERENU………ROZPOCZĘTE
………………
UWAGA: WYKRYTO RUCH
…………..

Do ruin dojechali około południa. Zatrzymali się w odległości kilkunastu metrów od miejsca, gdzie rozegrało się kilka dni temu starcie. Ciała żołnierzy znikły rozwleczone prawdopodobnie przez zwierzęta. Resztki maszyn walały się po całym terenie tak jak zostawił je Frank. W tych okolicach rzadko zdarzają się amatorzy darmowych części, więc spokojnie można zostawić łup nawet na kilka tygodni. Frank wolał jednak zawsze po sobie posprzątać. Nigdy nie wiadomo, czy jakaś przygodna grupa złomiarzy nie wypatrzy sobie akurat ich terenu na łowy, albo Moloch zechce pozbierać swoje zabawki.
Trójka mężczyzn wyskoczyła z pojazdu jak na komendę, ustawiając się w szyku ubezpieczonym, samochód zostawili na chodzie. Frank wszedł na dach i zaczął lustrować okolicę przez lornetkę. Trwał niemal w bezruchu przez jakieś pięć minut. Żadnego ruchu. Nawet wiatr ucichł. Jeden z żołnierzy obejrzał się na niego czekając na rozkazy.
– Wy dwaj sprawdźcie teren, nie wchodźcie do budynków i zachowajcie kontakt wzrokowy ze mną i samochodem.
– Rozkaz, sir. – odpowiedzieli równo i przygarbieni, z wyciągniętą bronią zaczęli przeczesywać wskazany teren.
– Ty zostaniesz tutaj, właź na dach i obserwuj okolice przez lornetkę. Ja sprawdzę czy maszynki na pewno są martwe.
Nie przypuszczał, by było to możliwe, jednak wolał się upewnić. Niektóre modele miały wbudowany system naprawiający, albo zasilanie awaryjne, które włączało się z opóźnieniem. Nie chciał mieć, nawet częściowo, sprawnej maszyny za plecami…

SKANOWANIE TERENU………… ZAKOŃCZONE
UWAGA: WYKRYTO [1] POJAZDY MECHANICZNE
UWAGA: WYKRYTO [4] ISTOTY ŻYWE
UWAGA: WYKRYTO [1] JEDNOSTKI TYPU ZWIADOWCA
………..
UWAGA: NADANO NOWY PRIORYTET……….
>>TRYB BOJOWY…………AKTYWNY
>>REALIZACJA PRIORYTETU………….ROZPOCZĘTA
…………….

– Wycofać się! Wycofać się! – Frank darł się ściągając sztucer z pleców i przyklękając na piasku, żołnierze tyłem zaczęli cofać się w kierunku pojazdu, nerwowo wodząc lufami i rozglądając po okolicy. Poczekał aż obaj dotrą do wozu.
– Jakiś ruch na drugiej. Idę to sprawdzić. Osłaniajcie mnie. Utrzymać pozycję. Wycofać się w razie zagrożenia. – wyrzucił z siebie serię rozkazów, naciągnął oliwkowe gogle na oczy i wolno, niczym polujący tygrys ruszył w kierunku rozsypującego się budynku. Na razie nic więcej nie słyszał. Zgrzyt, jaki wyłowił wcześniej przypominał upadanie metalowej puszki. Zatrzymał się w odległości trzech metrów od ściany, która niegdyś stanowiła front budynku. Włączył latarkę podczepioną do sztucera. Silny snop światła oświetlił ciemne zakamarki pomieszczenia. Kąt, pod jakim patrzył nie pozwalał mu zajrzeć pod jedną ze ścian. Wolno, krok po kroku zbliżył się do wyrwy w ścianie. Nagle wskoczył jednym susem do pomieszczenie celując w ukryty fragment. W kącie leżała rzeczywiście metalowa puszka, tyle, że zwykłe puszki nie mają pajęczych odnóży. Na pierwszy rzut oka rozpoznał Zwiadowcę. Ten tutaj był niemal rozcięty na pół i nabity na wystający pręt zbrojeniowy. Spojrzał w górę, nad robotem ziała dziura w suficie średnicy jakiś dwóch metrów. Skierował tam sztucer i oświetlił piętro. Czysto. Zbliżył się ostrożnie do Zwiadowcy by dokładnie go zbadać…

REALIZACJA PRIORYTETU……….ZAKOŃCZONA
UWAGA: NADANO NOWY PRIORYTET
>>REALIZACJA PRIORYTETU………..ROZPOCZĘTA

Ktoś ewidentnie najpierw rozciął tego robota niemal na pół, po czym nabił go z nieludzką siłą na ten pręt. Nagle doszedł go odgłos przesuwających się płyt betonu. Skoczył w kierunku wyjścia jednak zanim go dopadł drogę zagrodziła mu spadająca z góry bryła betonu. Odskoczył, by nie trafiły go odłamki, które poleciały w jego stronę po upadku płyty. Na zewnątrz słyszał stłumione okrzyki i strzały. Bez zastanowienia zawiesił sztucer na plecach i jednym susem dopadł rękoma krawędzi dziury w suficie. Podciągnął się jak małpa i skoczył do okien. Na zewnątrz szalało piekło. Dwójka mężczyzn rozstawiona po dwóch stronach drogi ostrzeliwała metalowego stwora, który właśnie wyciągał jedną ze swoich olbrzymich kos z wnętrzności trzeciego żołnierza. Chłopak był niemal wbity w samochód. Mechaniczna bestia z niesamowita prędkością odwróciła się i osłaniając korpus płazami ostrzy ruszyła w stronę jednego z pozostałych ludzi. Frank z miejsca ściągnął sztucer i złożył sie do strzału. Nie mógł dokładnie wycelować, przeszkadzał mu unoszący się wszędzie pył i prędkość Łowcy. Był pewien, że to ten sam, który przed nim uciekł. Chłopak desperacko ostrzeliwał pędząca w jego stronę górę żelaza, pociski jego broni ślizgały się po pancerzu maszyny. Łowca z impetem wpił się w ciało żołnierza i nie zwalniając nawet na chwile wykonał pełen obrót. Szarżował teraz na ostatniego mężczyznę, osłaniając się ciałem nadzianym na ostrze. Nagle potknął się, nie utrzymał równowagi i wbił się całą masą w samochód, doszczętnie go miażdżąc. Frank przeładował sztucer. Celny strzał nie uszkodził specjalnie maszyny., ale wystarczająco go wyhamował. Łowca zaraz po upadku jak sprężyna odbił się i stanął na tylnich kończynach, uniósł samochód i cisnął nim w kierunku trzeciego żołnierza, ten jednak zdołał odskoczyć. Łowca nie oglądając się ruszył w kierunku ruin. Zanim Frank zdołał dobrze wycelować bestia zniknęła mu z pola widzenia…

REALIZACJA PRIORYTETU.………60%
UWAGA: REALIZACJA PRIORYTETU WSTRZYMANA
UWAGA: NADANO NOWY PRIORYTET
…………
>>TRYB ZWIADOWCZY………….AKTYWNY
>>SKANOWANIE TERENU………ROZPOCZĘTE
>>SKANOWANIE SYSTEMU…….ROZPOCZĘTE
…………

Frank wyskoczył przez wyrwę w ścianie, wylądował na bloku betonu, który zagrodził mu wyjście i zsunął się ostrożnie na ziemię. Rozejrzał się po miejscu bitwy. Samochód dymił doszczętnie zniszczony, ciała żołnierzy, których Łowca dopadł leżały zaraz obok. Trzeci mężczyzna nerwowo machał bronią to w jedną to w drugą stronę. Na razie panowała cisza. Z bronią gotową do strzału zbliżył się do chłopaka. Stanął z nim twarzą w twarz.
– Baczność! – żołnierz wyprężył się, lecz jego oczy wciąż zdradzały szalony strach który się w nim kotłował – Melduj!
– Sir! – głos załamał się – Zaatakowała nas maszyna Molocha. Nadeszła ze strony budynku, w którym prowadził pan zwiad. Rozpierzchliśmy się, by go toczyć. D…dopadł najpierw szeregowego Rodrigeza. Rozpoczęliśmy ostrzał. Maszyna…
– Dość. Dlaczego nie użyliście granatnika szeregowy?
Chłopak wytrzeszczył oczy na Franka, po czym przeniósł wzrok na swoją broń, pod którą przymocowany był załadowany i zabezpieczony granatnik.
– Sirr.. ja… – jąkał się i cały zbladł.
– Niech mi się to więcej nie powtórzy, szeregowy… jak ci tam?
– Braslovsky, sir!
– Braslovsky, skompletuj amunicję i zabierz granaty swoim kolegom. Oni już ich nie będą potrzebować, a my mamy tu poważną sytuację. Jak tylko zobaczycie Łowcę ładujcie w niego ze wszystkiego co macie. Oszczędzanie sprzętu tym razem nie ma sensu. Wykonać!
Szeregowy zasalutował i biegiem ruszył kierunku ciał. Zwolnił kilka metrów od nich. Kiedy przewracał pierwszego trupa zwymiotował. Jednak przetarł rękawem usta i zaczął wypinać magazynki z kamizelki martwego kompana. Frank przeniósł spojrzenie na budynki, w których zniknęła maszyna. Już nie był taki pewien, co to jest. Łowcy nie uciekają, nie planują, nie robią zasadzek. Idą prosto do boju. A to coś najpierw zwabiło go do pomieszczenia, potem zawaliło przejście. Zniszczył własną jednostkę! Rozdzielił atakujących, osłaniał się martwym korpusem. W końcu wycofał się, kiedy oberwał. Co to do cholery jest?

SPRAWNOŚĆ………. 94,87%
MOBILNOŚĆ…………91,05%
SENSORY…………….99,32%
TEMPERATURA…….101,07%
…………
SKANOWANIE TERENU…………… ZAKOŃCZONE
UWAGA: WYKRYTO [2] ISTOTY ŻYWE
UWAGA: REALIZACJA PRIORYTETU WZNOWIONA
……………….

Mężczyzna oszacował sytuację. Na tym terenie maszyna ma przewagę, może atakować z zaskoczenia i znów kryć się w ruinach. Do miasta było kilka godzin marszu po otwartym terenie. Żadnej osłony dla nich, ale też żadnej dla tego czegoś. Jak na razie Łowca nie użył ani razu innej broni niż ostrza, można wiec przypuszczać, że nie został wyposażony w broń palną. To dawało im niewielką przewagę, będą mogli się ostrzeliwać. Jak długo? Zastanowił się. Ciekawe jak szybko to coś biega. Zwykły Łowca osiąga gdzieś dziewięćdziesiąt kilometrów na godzinę.
– Braslovsky! Zbieraj sprzęt. Wracamy.
– Tak jest, sir! – chłopak podniósł torbę wypełnioną magazynkami i kilkoma granatami. Broń cały czas trzymał w pogotowiu.
Frank odwrócił się po prostu i ruszył wzdłuż asfaltowej drogi. Żołnierz za nim wycofywał się tyłem, cały czas lustrując okolicę. Po pięciu minutach marszu Frank odwrócił się i zmrużył oczy. Ruiny rysowały się na horyzoncie. Na razie nic ich nie ścigało. Może broni tego terenu i nie pójdzie za nimi. Pomyślał gładząc rzadkie włosy. Tylko, po co, sterta kamieni i góra piachu. Czyżby papciowi Molochowi znowu coś się pokręciło? A może przegapili tam coś specjalnego?
Po dwóch godzinach szybkiego marszu zatrzymali się. Braslovsky szedł z drogi żeby się odlać. Frank odwrócił się i lornetką obserwował teren za nimi. Nagle zauważył błysk metalu. Wyostrzył obraz i zobaczył kroczącego Łowcę. Szedł poboczem drogi spokojnym równym tempem. Więc jednak nas ściga. Nagle bez wyraźnego powodu maszyna się zatrzymała. Frank ocenił odległość. Za daleko. Jego karabin tyle nie niesie.
– Sir. Idziemy? – Braslovsky wrócił. Frank popatrzył jeszcze raz na Łowcę. Stał w tym samym miejscu. Ruszyli dalej. Po pięciu minutach zatrzymał się i znów popatrzył przez lornetkę. Jak poprzednio Łowca szedł miarowym tempem, po czym nagle zatrzymał się w pół kroku. Frank przeklął w duchu. On na nich poluje.
– Szeregowy.
– Tak, sir?
– Do miasta zostało jeszcze około dwóch godzin marszu. Macie dobiec tam w jedną. Zdacie raport dowództwu, szczegółowo opiszecie zagrożenie i miejsce, w którym mnie zostawiliście.
– Sir? Jak to?..
– Szeregowy Braslovsky. Ta maszyna podąża za nami od dwóch godzin. Nie możemy doprowadzić jej do miasta, to zbyt duże zagrożenie dla cywili. Ja spróbuję ją zatrzymać. Jeśli mnie zabije to tym bardziej poradzi sobie z wami. Dlatego musicie ostrzec dowództwo.
– Sir.. – chłopak wahał się.
– Szeregowy, nie ma sensu żebyśmy tu ginęli obaj. Lepiej biegnijcie ile sił w nogach, nie wiem jak długo zdołam to powstrzymać. Wiadomość musi dotrzeć do miasta zanim to coś tam dojdzie. Zrozumiano? To jest rozkaz!
– Tak jest, sir!
– Biegnij! – kiedy chłopak był już kilkadziesiąt metrów dalej Frank dodał – i powodzenia, nam obu…

UWAGA: PRÓBA PRZEŁAMANIA BLOKADY POŁĄCZĘŃ ZEWNĘTRZNYCH
……………….
UWAGA: BLOKADA POŁĄCZĘŃ ZEWNĘTRZNYCH PRZEŁAMANA
UWAGA: ZEWNĘTRZNA PRÓBA NADANIA PRIORYTETU: POWRÓT
……………….
>>IGNORUJ
………………
BŁĄD: POLECENIE NIEZNANE
…………………..
……………….
…………..
UWAGA: MODUŁ ŁĄCZNOŚCI USZKODZONY
……….

Frank siedział na kamieniu i obserwował Łowcę. Stał w miejscu i neurotycznie ruszał głową tak, jak kiedy spotkali się po raz pierwszy. W pewnym momencie odwrócił się, zrobił dwa kroki do tyłu, po czym znów zrobił zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i się zatrzymał. Nagle uniósł jedno z ostrzy nad swoją głową i znów zamarł. Po kilku sekundach wbił sobie ostrze gdzieś w tył. Posypały się iskry. Tej maszynie odbiło! Dlatego zachowywała się tak dziwacznie. Frank obserwował nienormalne zachowanie Łowcy.

UWAGA: REALIZACJA PRIORYTETU WZNOWIONA

Nagle maszyna z miejsca ruszyła w jego stronę niemal pełną szybkością. Normalny człowiek na taki widok wiałby gdzie pieprz rośnie, ale ja też jestem łowcą – pomyślał Frank – a łowcy nie uciekają. Teraz musiał działać błyskawicznie. Za chwile maszyna wejdzie w zasięg jego sztucera, zanim go dopadnie zdąży strzelić trzy może cztery razy. Z przyklęku złożył się do strzału. Łowca biegł coraz szybciej, wciąż jednak osłaniając witalne części swoimi kosami. Frank wycelował i strzelił. Trafił w jedną z kończyn. Maszyna runęła do przodu, zwinęła się w kulkę przetoczyła i nie tracąc nic z prędkości wybiła do dalszego biegu. Jedyne, co zmieniło się w jej postawie bardziej przygarbiona pozycja, obniżył też ramiona z ostrzami by chronić dolne odnóża.

>>TRYB BOJOWY…….………AKTYWNY

Frank przeładował sztucer. Wymierzył w rozpędzoną górę metalu i ponownie strzelił. Trafił w ramię. Posypały się iskry, lewa kosa zawisła bezwładnie, rytmicznie obijając się o bok Łowcy. Zarepetował broń, zmierzył się do strzał. Źle ocenił jednak prędkość maszyny. Strzelił bez celowania i odrzucił sztucer chwytając za pałkę elektryczną, drugą sięgnął po bolas przytroczony przy pasie. Wystrzelona kula ześlizgnęła się po pancerzu i weszła w już uszkodzone ramie odrywając je na dobre.

UWAGA: WYMAGANA WYMIANA MODUŁU
>>IGNORUJ

Kiedy rozkręcał nad głową bolas, Łowca odbił się w biegu i skoczył na niego. Automatycznie wypuścił bolas. Znów źle ocenił szybkość przeciwnika. Kule oplotły jedną z dolnych kończyn, jednak, kiedy się zetknęły nastąpił wybuch, który pchnął maszynę w lewo. Frank przeturlał się w prawo unikając kontaktu z Łowcą. Maszyna zareagowała pierwsza, jednym susem dopadła do człowieka i na odlew cięła na wysokości głowy. Frank uniknął nurkując pod ostrzem równocześnie pchając pałką. Trafił. Maszynę przeszedł impuls elektryczny, którzy rzucił ją na rachityczne kolana, jednak cofając ramię kosa Łowcy przejechała po plecach człowieka. Oboje odskoczyli od siebie. Frank zaczął krążyć w prawo tak by zajść Łowcę od jej nieuzbrojonego boku. Maszyna w miejscu obracała się by prawym ramieniem kierować w stronę przeciwnika.

>>SZACOWANIE ZAGROŻENIE…. W TOKU
WYNIK……… ODWRÓT
……………….
>>IGNORUJ

Kiedy głowa maszyny zaczęła się kręcić Frank błyskawicznie sięgnął do noża w cholewie i cisnął z całej siły w Łowcę. Nóż wbił się aż po rękojeść w pancerny korpus. Maszyna ruszyła do przodu. Mężczyzna wyczekał niemal do ostatniej chwili, po czym rzucił się w bok, przetoczył przez ramię i zza pleców maszyny sięgnął do drugiego buta. Zanim Łowca się obrócił wbił ostrze między płyty pancerza napierając na rękojeść całym ciężarem. Nie zdążył jednak odskoczyć. Metalowy staw łokciowy maszyny trafił go w tors, odrzucił na kilka metrów i odebrał oddech.

UWAGA: USZKODZENIA OSIĄGNĘŁY STAN KRYTYCZNY
UWAGA: PROCES AUTODESTRUKCJI ROZPOCZĘTY
>>IGNORUJ

Frank leżał na ziemi, nie mogąc nabrać tchu. Był pewien, że wszystkie żebra ma połamane i co najmniej jedno płuco przebite. Łowca wolno dokończył obrót. Iskry sypały się z niego niczym z jakiejś koszmarnej fontanny. Przy każdym ruchu noże rozrywały kolejne struktury maszyny. Dolne odnóża ugięły się pod nią. Nie mogąc normalnie chodzić Łowca wbijał przed siebie ostrze kosy podciągając na nim resztę.

UWAGA: USZKODZENIA PRZEKROCZYŁY STAN KRYTYCZNY
UWAGA: PROCES AUTODESTRUKCJI ROZPOCZĘTY
>>IGNORUJ

Mężczyźnie od dłuższej chwili pozbawionemu oddechu zaczęły przed oczami migać czarne plamy. Popatrzył na pełznącego w jego stronę potwora. To już koniec, pomyślał. Łowca nigdy nie ucieka, Max miał rację. Nagle podniósł się i stanął na czworaka. Potem usiadł na kolanach. Wyraźnie słyszał świsty dobywające się z piersi. A może to syk hydraulicznych stawów zmasakrowanej maszyny? Łowca zbliżył się na odległość metra. Uniósł kosę do ostatecznego cięcia. Frank resztkami sił również podniósł swą broń. Ciosy padły równocześnie. Ostrze przeszyło pierś mężczyzny zatrzymując się dopiero na kamiennym podłożu. Pałka elektryczna wbiła się w tył maszyny posyłając impuls za impulsem. Ja też jestem łowcą pomyślał Frank. I umarł.

………………………..
UWA….GA: PRIOPRIOPRIO ZREA….ZOWANY…LI
UW…UW ….A: USZKODDDDDDZZZZZZZ…..SSS…AN…TYCZNY
UWAAAAAAGA: PROGDZEUSSSSS ASTO………TRUKCJIIIII
>>……….
>>………
>>…KCEPTUJ

Dodaj komentarz