Czarny wiatr przeszłości

Generalnie moi Gracze unikają narkotyków. Nieważne w co gramy, zawsze od nich stronią. Pewnie to wynik naszych pierwszych sesji w Warhammera gdzie ich nadużywali i musieli ponieść tego przykre konsekwencje. Może to i dobrze, może nie.

NS wyjątkiem nie jest. Tornado i inne prochy to dla nich tylko towar, gamble, waluta, karta przetargowa, rzecz. Nie narkotyk, nie zguba ludzkości. Fajnie, że mam takich świadomych Graczy ale przez to musiałem zrezygnować z jednego z trzech cudów świata Neuroshimy (pierwsze dwa – Moloch i Neodżungla). A chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że NS bez Tornado to jak wspomniany Młot bez skorumpowanej szlachty.

Zostałem więc zmuszony do kombinowania. Ale zanim o kombinowaniu napiszę więcej, wyjaśnię jak Tornado działa w mojej NS.

Po pierwsze – Tornado zawsze przenosi do 5 września felernego 2020 roku. Nie ma skakania po innych czasach, nie ma wypadków w rodzaju ujeżdżania dinozaurów czy polowań na Regana. U mnie sprawa jest prosta i jasna – bierzesz Tornado i lądujesz w Dniu Zagłady. Po drugie nie ma efektów ubocznych, czyli tak zwanego Przejścia lub nie Przejścia. Nie ma szans na psogłowych ludzi, anomalii fizycznych czy zawirowań psychicznych. Takie rzeczy pozostawmy Lewisowi i jego Krainie Dziwów lub ludziom łykających psychotropy i halucynogeny – Tornado jest dużo gorsze.

Więc co się dzieje kiedy ktoś wciąga brudny towar? Gdzie kwestia czystości Czarnego Wiatru? To jest trzecia rzecz. Od stopnia czystości Tornado zależy jak długo będziesz miał tripa. I nie chodzi o to, że wcześniej się przebudzisz. To wygląda mniej więcej tak – bierzesz syf i lądujesz na 5 sekund przed Deszczem Zagłady. Czyli na dobrą sprawę cierpisz na Zejście właściwie bez przygód. Bierzesz niezły towarek dobrej jakości – i masz jakieś 10 godzin do Zejścia. Jak uda Ci się załatwić czyściutkie Tornado, rafinowane przez najlepszych chemików Rozpieprzonych Stanów – masz niemal pełne 24 godziny do Zejścia. Tak właśnie wygląda kwestia czystości narkotyku w mojej NS.

Przy tej okazji wspomnę, że nie da się odróżnić „na pierwszy rzut oka” towaru brudnego od czystego – no chyba, że proszek jest zmieszany z opiłkami metalu lub mąką. Ale generalnie – jeżeli jest Tornado bez domieszek – nie odróżnisz, skąd pochodzi ani jak jest czyste – chyba, że zażyjesz dawkę. Mały drobiazg ale potrafi skomplikować handel, bo jak stwierdzisz, że to jest towar najwyższej jakości skoro sam tego nie weźmiesz? To jeden z chwytów na moich Graczy – ale o nich potem. Jeszcze nie wyjaśniłem czym jest Zejście. Wbrew pozorom to nie jest po prostu koniec podróży do przeszłości. Kiedy bierzesz Tornado trafiasz w felerny dzień. A jak ten dzień zakończył się dla całej ludzkości – wiadomo. Dla podróżnika kończy się najgorszą wersją – czuje się tak jakby był w epicentrum eksplozji atomowej. I nieważne, czy bomby wybuchają o metr od niego czy o sto kilometrów – on zawsze czuje to samo. Co więcej, czuje do samego końca. Nieważne, że normalnie człowiek umiera bardzo szybko kiedy jest w epicentrum i, że niemal nie czuje tego co się z nim dzieje. Turysta korzystający z Biura Podróży Tornado nie jest normalnym człowiekiem – i gdzie normalny by już dawno nic nie odczuwał, on tam jest, w pełni świadomy co się z nim dzieje. Najpierw zabójcza temperatura, wygryzająca wszystkie komórki jego ciała, promieniowanie zżerające go i fala uderzeniowa zmieniająca go w pył na wietrze.

I dopiero wtedy wraca do siebie – a co czuje? Niełatwo sobie to wyobrazić, ale jakieś pojęcie na ten temat każdy ma. To właśnie jest Zejście. Reszta aspektów podróży do przeszłości jest właściwie taka sama jak w oficjalnej wykładni – czyli umierasz w trakcie tripa umierasz na serio. Lądujesz w tym samym miejscu w którym wziąłeś dawkę, i tak dalej.

Tak oto w przybliżeniu wygląda kwestia techniczna Tornado w mojej NS. Jak widać różnice są spore – czy lepsze? Nie wiem – mi na pewno bardziej odpowiada właśnie takie rozwiązanie.

Teraz kombinatoryka stosowana, czyli co musiałem robić aby „zmusić” Graczy do wzięcia Tornado. Jak pisałem – chłopaki stronią od narkotyków. Dla nich Tornado to gamble. Ale wartość Czarnego Proszku zależy od jego czystości, a tej – jak wcześniej pisałem – nie da się sprawdzić inaczej niż poprzez zażycie dawki. Nawet rafinujący Tornado nie mają pewności co do stopnia czystości ich wyrobu – mogą jedynie zakładać, a potem sprawdzają na sobie. Proste. Więc jak Gracze dostają Tornado w łapska i chcą je dobrze sprzedać – muszą wziąć. To raz. Drugi sposób na nich to informacje. Mają zlecenie na wydobycie od kogoś lub zdobycie pewnych informacji. A potem okazuje się, że cel jest uzależniony od Tornado i poprawnie funkcjonuje tylko w przeszłości, lub – w przypadku drugiej sytuacji – informacje osiągalne są w jakiejś rzadkiej książce. Więc mają wybór – albo zlecają Łowcy odszukanie tego tytułu i bulą ciężkie gamble, albo lecą w przeszłość, idą do biblioteki i kują na pamięć co się da. Jak widać – wystarczy pomyśleć i sposoby się znajdą.

A jak wyglądają takie sesje? Całkowicie normalnie, tylko z ograniczeniem czasowym. Chłopaki będąc na Tornado pozwalają sobie na różne odstępstwa od norm – wszak to tylko narkotyk, ale zbyt mocno nie ryzykują – śmierć to śmierć.

Tak oto w wielkim skrócie wygląda kwestia Tornado na moich sesjach. Nic dodać nic ująć.

Autor: Michał „de99ial” Romaniuk
tekst pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat (nr 24)

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.