Szaman Edwin

Siedziba

Edwin to jeden z szamanów – gości, którzy dla jednych są zwykłymi świrami, dla innych mają coś z kapłana, jeszcze innym wyświadczają usługi medyczne. Mieszka poza miastem, ale nietrudno do niego trafić – wystarczy iść wzdłuż nasypu kolejowego. Po jakiejś godzinie trafi się na starą wieżę ciśnień i parę ruder wokół niej. Właśnie na tej stacyjce rozłożył się Edwin.

Studnia, chata zawiadowcy dwie szopy – wszystko to stare, drewniane, łatane blachą i plastikiem. Na pierwszy rzut oka wygląda na opuszczone. Niewiele lepiej ma się ceglana wieża ze zbiornikiem na wodę na szczycie. Cała obtłuczona, o sczerniałych ścianach noszących ślady kiepskich graffiti. Szyby w wąskich oknach pokryte są pyłem, a tam, gdzie ich brakuje, zastąpione śmieciem. Drzwi do wieży, niskie i po wielokroć zabijane dechami, zamknięte są na wielką, pordzewiałą, ale – widać – często odkręcaną śrubę.

Szaman

Sam Edwin sprawia raczej niepozorne wrażenie. Trudno określić, ile dokładnie ma lat – może mieć ich równie dobrze dwadzieścia albo i trzydzieści pięć. Chudzielec o pociągłej twarzy wystających kościach policzkowych, wyłupiastych oczach i długawych, po-zlepianych włosach z pewnością nie jest playboyem. Do tego czarny, powyciągany sweter z rękawami co najmniej o dłoń za długimi i luźne, sztruksowe spodnie: Edwin wygląda jak zwyczajny menel.

A jednak to szaman i to jeden z tych, z którymi lepiej nie zadzierać. Wystarczy powiedzieć, jaka jest jego działka. Bo to dość znane, że szamani, zwłaszcza ci od czerwonoskórych, wybierają sobie jakiegoś zwierzaka, z którym wiąże ich jakaś mniej lub bardziej nadprzyrodzona moc. Z Edwinem nie jest inaczej, tyle że jego pupilkami nie są sympatyczne futrzaki, tylko pająki. A dokładniej cała chmara wijących sieci, mniejszych i większych, włochatych szkarad.

Utrzymują go miejscowi – w zamian za żywność i od czasu do czasu jakiś niezbędny gambel liczyć mogą na pomoc medyczną, zwłaszcza w przypadku ukąszeń i zatruć. A że okolica roi się od żmij, owadów i innych trucicieli, Edwin ma dość okazji, by zapracować sobie na wynagrodzenie.

Pająki

Na całej stacji pełno jest pająków, ale prawdziwe zatrzęsienie znajdziesz dopiero w wieży To prawdziwe piekło arachnofobów – ściany schody i sterty śmieci pokryte są warstwami pajęczyny jej nici oklejają przejścia i zwisają girlandami z sufitu. Ruchome, ciemne plamy ledwo widoczne w półmroku, to skupiska pająków – ruszają się, czatują, falują niczym kotara.

Najdorodniejszymi okazami Edwinowej kolekcji są trekuny zamieszkujące okoliczne skały: Olbrzymie pajęczaki nieczęsto schodzą do doliny trzymając się raczej swych rozpadlin. Jednak w razie potrzeby bez wahania śpieszą na pomoc szamanowi.

Edwin w grze

Za radą miejscowych bohaterowie mogą trafić do Edwina, gdy któryś z nich został ukąszony i stoi na granicy śmierci. Stanie się tak zwłaszcza wtedy gdy bohaterowie sprawiają wrażenie osobników przynajmniej odrobinę godnych zaufania. Jednak samo trafienie do niego to najmniejszy problem. Kłopotem będzie przekonanie go do pomocy, Edwin bowiem nie pamięta, co to współczucie. Gorzej jeszcze – niespecjalnie przemawia do niego także motywacja zysku – to człowiek na swoim miejscu, któremu kompletnie niepotrzebne są nowe, inne od tych, które już ma, gamble. Średnim pomysłem będzie też sięgnięcie po groźby czy przemoc. Nie warto zadzierać z kimś, którego w niepojęty sposób słuchają nie tylko roje pająków, ale także trekuny z pobliskich grot.

Gdy już uda się przekonać go do pomocy zatrutego bohatera czeka wstrząsająca kuracja. Edwin nie używa wynalazków przedwojennej medycyny ani nawet szamańskiego czary-mary rozumianego jako tańce przy ognisku i mamrotanie zaklęć. Nie, Edwin zaprosi „pacjenta” – i tylko jego – do wieży i zaprowadzi na odpowiednie piętro. Tam położy go na podłodze, skrępuje pasami i zacznie zgarniać na niego pająki. Te będą się na niego wspinać, pełznąć z miejsca na miejsce, oplatać siecią, wreszcie kąsać. Czy to zwyczajna metoda leczenia, czy specjalny zestaw atrakcji dla namolnych przybyszów – trudno dociec. W każdym razie, jeśli tylko Edwin tego będzie chciał, jad pająków oczyści organizm bohatera z trawiącej go trucizny.

Co nie znaczy że bohater całkowicie powróci do zdrowia. Takie „pajęcze kąpiele” zostawiają często trwały ślad na psychice pacjentów. Ci, którzy nie zdadzą Trudnego testu Niezłomności, na zawsze zachowują w pamięci przerażające wspomnienia pająków cisnących się do oczu, uszu, nosa, pętających człowieka. Arachnofobia murowana.

Są tacy, którym terapia zapewniła nie tylko śmiertelnie lęk przed pająkami. Niektórzy zarzekają się, że w czasie „kąpieli” do ucha wślizgnęły się pająki i zagnieździły w głowie. Ilekroć wokół zalegała cisza, zaczynały szeptać złym, skrzekliwym głosem… Mówiły o tym, jakie grzechy mają na sumieniu otaczający ludzie, o ich słabościach, upadkach i podłościach i zbrodniach. I o tym, że trzeba z nimi zrobić porządek, bo ludzie są brudem. Że trzeba zacząć sprzątać…

Szaman Edwin

Profesja: Szaman
Współczynniki: Budowa 9; Zręczność 11; Spryt 10; Percepcja 13; Charakter 12
Choroba: Anemia
Umiejętności: Tropienie +2, Nasłuchiwanie +3, Czujność +2, Ukrywanie się +2, Znajomość terenu +1, Zastraszanie +2, Perswazja +2, Opieka nad zwierzętami +5, Odporność na ból +4, Niezłomność +2, Pierwsza pomoc +2, Leczenie chorób +2, Leczenie ran +1;
Cechy i Sztuczki: Towarzysz (pająki), Totem, Bierz go!,
Ekwipunek: nóż harcerski i przybornik z narzędziami wędkarskimi, lekarstwo (zapas wystarczający na około miesiąc), zapas żywności na jakiś tydzień, zestaw maści, medykamentów i trucizn.

Autor: Rafał “Multidej” Szyma
tekst pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat (nr 23)

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.