Martin de Morey

Martin de Morey… Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy nie wiedziałem jak się zachować. Bo jak się cholera byście zachowali gdyby podszedł do was koleś ubrany jak hiszpański Inkwizytor? Co…? Co to inkwizytor? Ech… A więc Martin był wysokim, barczystym czterdziestolatkiem. Ubrany w czarną koszulę i spodnie, na ramiona zarzucona czerwona peleryna z czarnym krzyżem, a na głowie piękny czerwony kapelusz z piórem… To jeszcze nic! Do pasa miał przytroczony ogromny miecz, a przy pasie w kaburze Desert Eagle. Gdyby tylko sobie przeszedł nie miał bym nic przeciwko. On jednak podszedł do mnie i stwierdził: „Jesteś grzeszny synu… Jeżeli nie wyspowiadasz się i nie przeprosisz za swoje grzechy, śmierć spotka Cię szybciej niż myślisz…” W tym momencie pogładził swój miecz, a ja prawie zesrałem się w gacie… Tak! Oczywiście, że się wyspowiadałem!

Relacja (byłego) członka Los Diablos:

Martin urodził się już po wojnie. Od najmłodszych lat był szkolony przez swojego ojca w Seminarium Braci Mieczowych w Salt Lake City.. Tam otrzymał swój ukochany miecz: Razor. W wieku 21 lat uciekł z Bractwa na swoim wiernym koniu o imieniu Desperado, aby żyć na własny rachunek. Podróżuje po zachodniej części ZSA, gdzie zajął się pracą płatnego zabójcy niewiernych i spowiednika. Od czasu opuszczenia Zakonu nie potrafi sobie poradzić ze swoją chorobą. Szaleństwo bostońskie wybrało go sobie na ofiarę, co doskonale widać po stopniu brutalności z jaką masakruje wrogów.

Imię i nazwisko: Martin de Morey
Pochodzenie: SBM (Miecz Zakonu: Klinga Zakonu, Zdobienia Bractwa)
Profesja: Inkwizytor (Takich rzeczy uczą w Seminarium??)
Sztuczki: Oburęczność, Aramis, Samuraj
Choroba: Szaleństwo bostońskie (stan Krytyczny!!)

Przykładowe statystyki:
Budowa 16 (Jazda konna 4)
Zręczność 16 (Broń ręczna 8, Pistolety 4)
Charakter 16 (Pakiet Negocjacje na 3 i Siła woli na 1, Morale na 3)
Spryt 14
Percepcja 13 (Spostrzegawczość 3)

Wyposażenie: Desert Eagle + 12 naboi, „Razor”, Ubranie Inkwizytora, Czarny koń w lekkiej zbroi pokrytej czerwonym materiałem (+ czarne krzyże na bokach), Lina przytroczona do siodła, Łańcuch z krucyfiksem.

Autor: Sidson
tekst pierwotnie opublikowany na blogu Nuklearne śmieci

Dodaj komentarz