Z notatnika szalonego chemika cz. 3

17 grudnia 2035 godz. 18:13

Dziś czas na drugą połowę leku na Zawroty Głowy. Jest nią, jak każdy wie, piguła. Co człowiek zrobiłby gdyby nie te piguły? Ta tableta nazywa się Rephidal. Koloru jest białego, ale bez skojarzeń narkomany jedne. Jak już się pochwaliłem jest ona biała, rozmiaru może przerośniętej muchy. Z paskiem do łamania na pół, choć nie wiem, po co? Do tego jeszcze nie doszedłem. Normalna dawka to cała piguła a nie jakieś połówki. Oszczędni powiedzieliby, co innego, ale czy daleko by zaszli? Chyba za daleko odszedłem od tematu mojego wystąpienia. Dziękuję za oklaski. Wracając do piguły. Właśnie kupiłem kilka w pobliskim mieście. Nie wiem czy się pochwaliłem, że ta przerośnięta wioska nazywa się Wioska. Trudne, nie? Też mi się podoba. Podczas mojej podróży spotkałem pewną panią. Nazywała się Pragnienie. Szczerze! Tak się przedstawiła. Była kobietą wysoką o krótkich, przyciętych po chłopięcemu blond włosach. Ubrana po wojskowemu: ciężkie wysokie buty, na nogach bojówki, krótki T-shirt i kurtka skórzana. Wędrowała do miasta tak jak ja. Spotkaliśmy się za dużą skałą dwa dni drogi stąd. Nie uwierzycie jak się zdziwiłem. Czemu do was mówię wy? Przecież jestem tutaj sam. Kompletnie sam. SAAAMMMM! Tylko ja i te [chwila ciszy, a później odgłosy roztrzaskiwanych sprzętów]

18 grudnia 2035 godz. 10:13

Musiałem odpocząć od tego wszystkiego. Chyba zaczynam wariować. Jak przesłuchałem nagranie z przed dwóch dni to stwierdziłem, że muszę coś zrobić, bo seryjnie zwariuję. Do opowieści o Pragnieniu wrócę w swoim, lepiej przemyślanym czasie. A teraz piguły Rephidal. Po przeanalizowaniu ich w mojej aparaturce doszedłem do kilku wniosków. Po pierwsze, skład nie jest wcale taki trudny do zrobienia gorzej będzie ze składnikami. Po drugie, składniki to substancja aktywna alfametylokertonazol. Substancje pomocnicze to skrobia kukurydziana, hydroksymetylopropyloceluloza oraz skrobia żelatynizowana. Substancję aktywną otrzymywało się z ekstrakcji pewnych bakterii, ale jak się domyślacie teraz tych bakterii nikt już nie hoduje. Nazywały się one Bacillus Makortinis. Była to ciepłolubna mutacja bakterii powstałych z połączenia dwóch innych szczepów, ale nazw nie pamiętam. Ja też mogę mieć słabą pamięć. A zresztą mało jest to istotne w tej chwili. Wniosek jest taki gdybym miał choćby jedną bakterię to miałbym i Rephidal. A tak musze poszukać zastępstwa. Czas pokaże. Teraz idę znowu do miasta. Może spotkam Pragnienie. Jak chciałbym… Pa dziubaski

19 grudnia 2035 godz. 23:23

Właśnie uciekłem kilku mutantom. Wpadli na mój trop parę godzin temu. Boże, ale mnie pogonili. Tylko żeby nie czekali jak będę wracał. To byłaby tragedia. Ale co ma być to będzie, jak głosi przysłowie. Znalazłem już kryjówkę na dzisiejszą noc. A pomyśleć, że kiedyś byłem chemikiem. Teraz jestem, hm jak to powiedzieć, leśniczym pustyni? Nie, strażnikiem pustyni? Nie. Wiem! Jestem… I uciekło mi słowo, ale chyba wróci. Jutro, koło południa dojdę do tej skały gdzie spotkałem Pragnienie. Właśnie, teraz mogę opowiedzieć więcej. Pragnienie to jest dopiero kobieta przez duże K. Oddycha pełnymi piersiami. Pupcią też dobrze operuję. Boże, dzięki Ci, że jeszcze mogą istnieć takie anioły. Ostatnio chwilę pogadaliśmy sobie. Dziwne nie? Pierwsze spotkanie i już gadaliśmy. To na pewno coś znaczy. Opowiadała jak podróżuje przez pustynie i zwiedza kolejne miasta lub to, co z nich zostało. Jej opowieści są przerażające. Trupy, bieda, głód, pragnienie, kanibalizm, handel żywym towarem, handel śmiercią po porostu wszystko. Czasami się cieszę, że nie jestem tak blisko tego wszystkiego. Gadaliśmy sobie tak przez całą drogę do Wioski. Rozdzieliliśmy się przed miastem, bo powiedziała, że nie chce sprowadzać niebezpieczeństwa na takiego miłego faceta jak ja. Serio! Może zależy jej na mnie? Czas pokaże. Fajnie byłoby nie być samemu na tym padole. A teraz czas spać.

20 grudnia 2035 godz. 22:11

Drugi dzień podróży do Wioski dobiega końca. Jeszcze z pół dnia i będzie ją widać. Sama osada nie jest duża. Ma może z 400 mieszkańców. Dookoła są pola strzeżone drutem kolczastym, gdzieniegdzie pod napięciem. Wiochmeni wpadli na fajny pomysł. Tylko kawałek ogrodzenia jest pod napięciem oczywiście, co noc inny. Jednak zwierzaki, jeśli raz zostaną porażone prądem to już nie podchodzą do takiego ogrodzenia. A co do ludzi i mutantów to i tak to nie ma znaczenia. Jednak jak do tej pory ta taktyka działa i nie tracą na tym aż tak dużo cennej energii elektrycznej. A już wiem, co można połączyć, aby powstało doskonałe zastępstwo dla Rephidalu. Na początku trzeba zebrać trochę popularnego grzyba naściennego, takie ciemne i rośnie w wilgotnych miejscach w budynkach. Rozdrobnić, posiekać wrzucić do garnka, zalać wodą i gotować przez 3-4 godziny. W trakcie gotowania dodawać po łyżeczce soli oraz soku z cytryny lub innej postaci witaminy C, co godzinę. Po trzeciej godzinie gotowania (jak większość wody odparuje) dodać odrobinę alkoholu, pół tabletki aspiryny i odrobinę octu. Po kolejnej godzinie gotowania powinna powstać ciemnoniebieska masa o konsystencji budyniu. Łyżkę otrzymanego półproduktu należy rozpuścić w litrze wody. Lek gotowy do użycia. Jedna tabletka Rephidalu to dwie duże łyżki otrzymanego roztworu. Efekty uboczne jeszcze nieznane, bo nie mam, na kim tego przetestować. Chociaż w mieście mieszka jeden taki, co ma poważne problemy z karuzelą w jego głowie. Może on będzie chętny? Szkoda, że muszę to robić w ten sposób. Nie chcę nikogo skrzywdzić ratując mu życie.

21 grudnia 2035 godz. 18:01

Jestem w mieście. Spotkałem się z moją świnką doświadczalną i zaproponowałem mu wymianę. Jego ryzyko – 2 butelki mojego roztworu w zamian za pomoc w badaniu tego roztworu. Po godzinie pertraktacji i butelce gorzały w pobliskiej barówie zgodził się! Pierwszą porcję przyjmie dziś wieczorem, więc na efekty będzie trzeba poczekać dzień lub dwa. Przynajmniej mam dodatkowy powód, aby nie wracać do mojego Domu. Dziś szukałem Pragnienia. Nie widziałem jej jeszcze, a nie mam zamiaru się pytać o nią ludzi, bo może rzeczywiście chciała mnie ochronić przed swą reputacją. Zobaczymy. A teraz czas relaksu i rozmyślania nad sobą. Dodatkowo w zestawie oświeceniowym zamawiam rozmowy z Bogami lub ich przedstawicielami. Mówiąc krótko. Idę się upić i bawić. Żegna ozięble.

23 grudnia 2035 godz. 13:22

Właśnie kończę leczyć kaca po wczorajszej zabawie. Nie wiem, czego tu dolewają do alkoholu, ale kopie. Tylko głowa bardziej boli. Mam wrażenie, że uciekły mi gdzieś dwa dni. Co do Pragnienia to słyszałem o niej co nieco. Ludzie mówią, że jest łowcą mutantów. Boże! Jak taka ładna i delikatna dziewuszka może być takim brutalem? Mi jakoś się nie wydaje, że tak jest, ale tak ludzie mówią. Szkoda, że jej nie spotkałem. Chciałbym zamienić z nią choć jedno słowo. Szkoda. Co do testu na efekty uboczne to mam smutne wieści. Niestety są. Po pierwsze, po połknięciu ma się wrażenie, że chce się zwymiotować wszystko, co się zjadło. Mam jednak wrażenie, że to kwestia przyzwyczajenia. Drugim niepokojącym objawem są drgawki przez pierwsze dwie godziny po zażyciu. Nie są niebezpieczne, ale są. Jak to opisała świnka: „Miałem wrażenie, że biegają po mnie mrówki. Przez pierwsze parę minut było to zabawne. Potem zaczęło się robić irytujące, choć na sile nie przybierało. Jednak jest na to metoda. Pójść spać. Po dwóch godzinach to wszystko przechodzi i ma się już spokój” Cieszy mnie to, że lek działa. Choć nie jest idealnym zastępstwem.

Autor: Jarosław „SCIRUS” Michoński
tekst pierwotnie opublikowany w ezinie Inkluz (nr 48)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.