Mistrz Gry

Po Zasranych Stanach zjednoczonych chodzą różni psychole. Jest taki, który zabija ludzi, bronią poprzedniej ofiary, jest koleś którego zwą Doktor Śmierć, jeden z bossów Miami ma fioła na punkcie niszczenia piękna, a jeszcze inny gość z Salt Lake City potrafi zagadać Cię na śmierć o bogu skarpetek. Powojenne Stany to horror, psychoza i żal za dawnymi czasami. Czasami, aż chce się powiedzieć, że gorzej już być nie mogło. Jednak zawsze, po jakimś czasie okazuje się, że niestety mogło.

Jakiś czas temu przejeżdżałem przez pewne miasteczko, takie zadupie gdzieś na północ od Apallachów. Niby nic dziwnego, ale spotkałem tam kolesia, który nazywał siebie Mistrzem Gry. To ja do niego z piwkiem się przysiadłem i zapytałem czy grał w Quake? On zaniósł się śmiechem i zaczął opowiadać coś o takiej przedwojennej grze. RPG się toto nazywało. Mówił że są tam jakieś smoki, rycerze, magowie i takie tam. Wtedy za dużo z tego nie rozumiałem, ale mniejsza o to. Facet przekonał mnie i wciągną do tej dziwnej gry. Zebrał jeszcze paru innych, podobnie jak ja zdezorientowanych kolesi i zaczęliśmy grać. Na początku wszystko było zabawą. Było piwko, jakieś żarcie co sesję. Graliśmy codziennie, zawsze pod wieczór w coś co Mistrz Gry nazywał Monastyrem. Po jakimś czasie coraz bardziej zaczęliśmy utożsamiać się z naszymi postaciami, aż do pamiętnego, jak na złość 5 września. Wtedy to Ernest, grający szlachcicem z Cynazji, zabił, tak jak w grze Kenego. Tom w grze był bratem bliźniakiem Kenego. W tym momencie wyciągną pistolet i zaczęła się jatka. Wszędzie latały kule, ja dostałem serią w brzuch, do dziś rana całkowicie się nie zagoiła. A sam Mistrz Gry?

Nie wiem co się z nim stało. Zniknął. „To tylko rozrywka” mówił. Pies szczał na taką rozrywkę. Dwóch moich kumpli, których poznałem podczas gry, nie żyje, a jeden już nigdy nigdzie nie dojdzie o własnych siłach. Ten ostatni próbował ścigać Mistrza, ale przed wejściem była pułapka z granatem. Nogi Toma walały się po całym korytarzu.

A do tego ten strach przed opowieściami i udawaniem. Czasami boję się zasnąć po nocy, gdy przypomnę sobie tamte sesje. Ciemność z gry rozlewała się jak lepka maź po ścianach, a podszepty Kusiciela już nigdy nie dadzą mi spokoju. To jest koszmar, już teraz wiem co czują ludzie zamknięci w środku Molocha. Ten Mistrz Gry wyprał mi mózg. Ktoś przed wojną powiedział, że cierpienie fizyczne się znosi, a psychiczne wybiera. Miał gość rację. Sami podeszliśmy do gry. Z tego nie ma już odwrotu, grasz bo to wciąga. A ten szajbus to wykorzystał. Graliśmy z miesiąc, poharatlismy się, a Mistrz bez problemów zabrał sobie naszą broń, paliwo, żywność i samochód.

Mimo wszystko gdybym ponownie spotkał Mistrza Gry wahałbym się czy strzelić czy nie. Ten wzrok, uśmiech, „sztuczki Mistrzów” jak sam to nazywał, nie wiem czy miałbym odwagę stanąć jeszcze raz przed nim. To jest strach, taki podświadomy instynkt obronny. Wiesz jak to jest. Nieważne jakim by był Twój ojciec, zawsze zawahasz się zanim będziesz chciał chociaż powiedzieć mu coś złego. A Mistrz Gry był takim naszym opiekunem.

Mistrz Gry to nastolatek, który w 2050 roku obudził się niedaleko Chicago. Przed wojną był wydawcą i zapalonym miłośnikiem RPG. Gdy wyszedł na powierzchnię nie wiedział co zrobić. Najpierw chciał uciekać z powrotem do lodówki albo zastrzelić się, ale w tym momencie przejechał niedaleko konwój Molocha. Mistrz Gry został porwany i zawieziony do wnętrza bestii. Moloch trzymał go przez rok, analizował co facet potrafi, zmieniał jego ciało za pomocą chemii i wirusów. W końcu wypuścił na Zasrane Stany Zjednoczone z tym co Mistrz Gry miał, czyli podręcznikami, kośćmi itp. Od tego momentu Mistrz chodzi i prowadzi sesje po różnych wioskach i miasteczkach. Nie zachodzi do większych miast, gdyż boi się dużej ilości ludzi. Za to w małych mieścinach juz nie raz powodował, że ludzie podczas sesji wariowali lub zabijali się wzajemnie. Gdy coś szło nie tak, Mistrz Gry wymykał się, a w razie czego zostawiał pułapki. Chłopak ma cos w sobie, Moloch dał mu prawdopodobnie to co Mesmerytom ale jakby ulepszoną wersję. On naprawdę potrafi wpłynąć na ludzkie emocje. Wystarczy, że popatrzy się swoimi niebieskimi oczyma, uśmiechnie ironicznie, opowie krótko o swojej „pasji” i juz chcesz zagrać. A wtedy przepadłeś. Nie przeżyjesz 6-7 sesji. I wcale nie mówię tu o Twojej postaci.

Gdy jednak jakimś cudem uda Ci się przeżyć, to i tak juz nigdy nie będziesz normalny. Koszmary nocne, widzenie na jawie tego co było w grze, głosy w głowie będą męczyły Cię do końca życia. W końcu stwierdzisz, ze masz dosyć i strzelisz sobie w łeb. A Mistrz Gry będzie dalej prowadził, dla kolejnych naiwnych…

Mistrz Gry – charakterystyka

Pochodzenie: Hibernatus
Profesja: Artysta
Cecha z pochodzenia: Wczoraj było tu inaczej
Cecha z profesji: Chirurg duszy
Współczynniki: Zręczność 11; Percepcja 13; Charakter 17; Spryt 14; Budowa 9
Umiejętności: Rzucanie 1; Samochód 4; Kradzież kieszonkowa 5; Zwinne dłonie 5; Przygotowanie pułapki 4; Nasłuchiwanie 4; Czujność 2; Ukrywanie się 6; Zastraszanie 7; Perswazja 9; Zdolności przywódcze 6; Postrzeganie emocji 6; Blef 8; Niezłomność 7; Psychologia 6; Materiały wybuchowe 4; Kondycja 2
Sztuczki: Cassanowa, Granie na nerwach, Hokus Pokus, Jest zajebiście, Nauczyciel, Słuch absolutny, Właściwa twarz, Zły
Ekwipunek: Podręczniki do RPG (Monastyr, Warhammer, Zew Chutulu, Wampir, Wilkołak, Mag), kości, ołówki i gumki, świece, zapalniczka, 2 granaty odłamkowe, petardy, 0,5kg prochu, lampka nocna, Garbus, 20 litrów paliwa najwyższej jakości, 240 gambli w amunicji, jedzenie i woda na sześć dni

Autor: Borys „Halfling” Romanko
tekst pierwotnie opublikowany w serwisie Gildia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.