Rdza

Zastrzegam, że wszelkie prezentowane poglądy będą się odnosiły wyłącznie do mojej wizji Neuroshimy.

Jak wiadomo wszystkim, Neuroshima to cztery kolory, kwartet stylów prowadzenia i jednocześnie dwójka do kwadratu różnych klimatów. Stal to styl twardy, wojskowy, rtęć to horror rodem z filmów Piła czy Silent Hill. Najbardziej nie lubiany przeze mnie chrom, ma wiele wspólnego z filmami akcji i poszukiwaczy przygód w stylu Indiany Johns. Jednak rdza to jest kolor, który jest moją Neuroshimą, moim sposobem na prowadzenie tego systemu. Nie wyobrażam sobie inaczej tego świata jako smutnego. Oczywiście nie raz łączę rdzę z stalą, czy rtęcią (rzadziej z chromem),lecz rdza zawsze stoi u mnie na pierwszym miejscu.

Jaka jest według mnie rdza? To świat upadłych ludzi, którzy sami zgotowali sobie atomowe piekło. To upadek cywilizacji, wszelkiego piękna oraz harmonii. W Neuroshimowej rdzy nie ma miejsca na śmiech, na wesołą zabawę, na rozbijanie się samochodami w Detroit. To jest smutek i to przez duże „S”. Jeśli ktoś urządza imprezę, to wygląda ona raczej jak kiepska parodia tego, co można było zobaczyć przed wojną. Gdy prowadzisz rdzę, to ten świat naprawdę ma się pokryć brązowym nalotem. Zawalone budynki, wiecznie skrzypiące, zardzewiałe bramy, uśmiechnięta twarz aktora na zniszczonej butelce po Coca Coli, porzucone zabawki, samotni ludzie, pojedyncze ogniska na ciemnej pustyni. Wiesz, że przed wojną, nocą w miastach było widno jak w dzień? Ludzie mieli prądu i energii po uszy. Dzisiaj już tak nie ma. Została świeca, ognisko, zapałki. Ludzie wrócili do uniwersalnego ognia.

Jacy są ludzie rdzy? Pomyśl sobie, że za godzinę niczego nie będzie, że spadną bomby, że wszyscy Twoi bliscy zginą, a prawdopodobnie także Ty sam. Co czujesz? Determinację, chęć ucieczki, a może strach? Lecz zauważ, że gdy usiądziesz i zastanowisz się choć na chwilę nad swoim dalszym losem, poczujesz smutek. Już nie pójdziesz do sklepu po swoją ulubioną gazetę, już nie będziesz oglądał telewizji. Zniknie zdrowe jedzenie, spokój duszy, szkoła, praca czy zwykłe życie. A przede wszystkim znikną ludzie, których najbardziej kochasz i cenisz. Twój ojciec, Twoja matka, siostra, brat, dziewczyna, pies. I Ty sam też znikniesz. Niech pocieszy Cię to, że nie będziesz czuł bólu, gdy błysk wybuchu atomowego prześwietli Ci kości.

Wyobraź sobie, że planujesz swoje życie. Wiesz, posadzić drzewo, zbudować dom, spłodzić syna i takie tam. I nagle w jednym momencie to wszystko nie ma już sensu. Nie ma dalszych planów. Drzewo zwiędnie, dom popadnie w ruinę, dziecko zginie albo i jeszcze coś gorszego. Twoje plany legną w gruzach. Właśnie szedłeś na korepetycje z angielskiego? Lepiej wracaj, nauczycielka pewnie wymiotuje w ostatnich spazmach. Wracałeś z szkoły do domu, by znowu pograć w Diablo czy innego Quaka? Sorry winettu, komputer szlag trafił. Podczas wykładu na uczelni myślałeś, jak miło będzie pójść do lasu z psem na spacer i pooddychać świeżym powietrzem? Przykro mi, to już nieaktualne. Psa zmutowało w zabójczą bestię, a powietrze naprawdę widać i czuć jego smród. Koniec planowania i marzeń. Już nie będziesz prawnikiem, dentystą w Szwajcarii, ekonomistą w banku czy informatykiem w Microsofcie. Kariera jest już bez znaczenia, skończył się wyścig szczurów, nie ma prawa i porządku.

Jednak zauważ, że teraz gdy już nie ma nic masz naprawdę dużo czasu. Masz dużo czasu na rozmyślania, a im więcej myśli tym więcej smutku, tym więcej przygnębienia i refleksji nad sobą. Jest już po apokalipsie, świat się skończył, więc po co starać się go odbudować. I tak Moloch zepchnie ludzi za jakiś czas do Neodżungli, a wtedy już nikt nie będzie miał szans. Po co szukać wraków przeszłości i martwić się o przyszłość? ŚWIAT SIĘ SKOŃCZYŁ! Już nie ma przyszłości. W końcu ludzie mają czas by zastanowić się głębiej nad swoimi czynami. Czy naprawdę trzeba było wojny atomowej byśmy zrozumieli, jakie krzywdy wyrządzamy światu, samym sobie, innym ludziom? Teraz nikt się już nie spieszy, nikt nie uczyni kroku, dopóki nie zastanowi się nad jego konsekwencjami. Dostaliśmy nauczkę i musimy ponieść jej konsekwencje.

W rzeczywistym świecie jest dużo chamstwa, zbrodni, oszustwa, zła. Człowiek, człowiekowi wilkiem, nie szanujemy ludzi, swojego narodu. Gdy spadną bomby stracimy wszystko co materialne, a w duszy będzie tylko pustka. Pomyśl sobie, co czułeś gdy ukochana osoba powiedziała Ci, że odchodzi? W takich momentach w sercu mamy pustkę, chce się wyć, biec na oślep i płakać. Ale przede wszystkim masz pustkę, dokładnie taką jak wkoło po atomowej apokalipsie.

Chcesz sobie poprawić nastrój wyścigami, ciągłą strzelaniną, piciem na umór? Człowieku, kogo Ty oszukujesz? Wkoło upadło wszystko. Nie ma ludzi, z którymi możesz się pośmiać, gdyż zginęli w wielkim wybuchu. Ci których znajdziesz, chcą przede wszystkim rozmowy. Jakże rzadko ludzie rozmawiali przed wojną. Spotykali się przy piwie, podczas wypraw do kina, na uczelni, w tramwaju, na przystanku, siedzieli naprzeciw siebie w pociągu. I wiesz co? Mało kto potrafił się odezwać. Mało kto miał odwagę by rozpocząć rozmowę, by z uśmiechem na ustach porozmawiać o Bogu, uczuciach, o swoich zainteresowaniach. „Znowu pada” to jedyne co potrafili powiedzieć.

Spróbuj drogi czytelniku, tak jak sugeruje Moracz na 11 stronie Suplementu, wyjść na ulicę, spojrzeć na ludzi, na budynki, na całe otoczenie. Poobserwuj przez chwilę. Stań na ulicy, przed przejściem dla pieszych i popatrz na niebo. A teraz wyobraź sobie, że tego nie ma. Tylko gruzy, trupy, rdzawe niebo i cisza. Wyobraź sobie, że nagle cały szum i hałas miasta ginie. Wydaje się super? Zapewniam, że zabraknie Ci tego szumu.

Twój bohater wstaje rano. Dzisiaj ma wyścig w Detroit. Będzie walczył o pierwsze miejsce w Lidze. Jak co rano, ubiera się, zjada jakiś przedwojenny shit i wychodzi przed dom. Słońce wstaje zza widnokręgu. Jednak zamiast pójść dalej do samochodu, bohater staje i patrzy. Niebo jest zachmurzone, zasnute pyłami i gazami. Wstające słońce ledwo widać. Coś tam błyska, coś świeci niemiłosiernie w twarz. „Chcę znów widzieć piękno wschodu” niejeden pomyśli. „Chcę znów dotykać porannej rosy” może marzyć ktoś. Jaka szkoda, że to niemożliwe.

Najgorsze w tym wszystkim jest Tornado. Każdy czuje rozpacz gdy wraca z podróży. Mówią na to blues, wewnętrzny spokój. Wszyscy oni kłamią. Po Tornado czujesz pustkę. Rozpacz, smutek i pustkę. Dokładnie taka próżnię, jak po stracie czegoś bliskiego. Tak jak wspomniano w podręczniku, Tornado zabije ludzi szybciej niż Moloch. Sami strzelą sobie w głowę z rozpaczy za dawnym światem.

Pomysły na przygody w kolorze rdzy

– Gdzieś w jakimś mieście, niedaleko oceanu stoi przedwojenna elektrownia na węgiel. Miejscowi gangerzy przywrócili ją do życia i sprzedają prąd okolicznym wioskom. Jednak oprócz dobrobytu jakim jest energia, tworzą bardzo silne kwaśne deszcze, przez które cierpią dzieci, zapasy żywności i ludzie na zdrowiu. Gracze zostają wynajęci przez Posterunek, w celu zniszczenia zanieczyszczającej powietrze elektrowni. Sprawa niby prosta, ale gdy dojdzie do wypełniania zadania, ludzie w wioskach podzielą się na dwa obozy. Zwolenników energii i czystego środowiska. Od graczy zależy kto wygra.

– Gdzieś w powojennych stanach stoi wioska założona po wojnie, niedaleko krateru po wybuchowego. Dzieci w wiosce rodzą się najczęściej zmutowane, lecz za to plony są całkiem spore dzięki promieniowaniu. Gracze wjeżdżają do wioski, gdy w tym samym czasie przybywa do niej łowca mutantów. Prosi on bohaterów o pomoc w wytępieniu bandy mutantów, która zamieszkuje osadę. Zapłata w paliwie i amunicji. Jednak trzeba to zrobić dyskretnie, gdyż ludzie z wioski są bardzo zżycie z sobą i wspólnymi siłami bronią nie tylko zapasów ale innych mieszkańców. Załóżmy, że jest to skupisko czterdziestu ludzi z czego połowa jest zdolna walczyć. Gracze poznają tragedię jaka wiąże się z osadą i będą musieli wybierać pomiędzy zalaniem krateru betonem, zabójstwem zmutowanych dzieci, a śmiercią łowcy mutantów.

– Warto zapoznać się z dodatkiem Bohater^3, aby móc w pełni rozgrywać sesje pod wpływem Tornado. Proponuję zastosować grę w psychodramę. Gdy bohaterowie łykną Tornado, zgaś kompletnie światło i grajcie tak jakbyście układali kompletną historię ale bez odgórnego MG. Niech każdy wypowiada jedno stwierdzenie, kończy stwierdzeniem „gdy”, „ale”, „wtem” i możliwość wypowiedzi przechodzi do kogoś innego. Niech MG zacznie opisem sytuacji, w której znajdują się gracze. W ten sposób rozegrajcie podróż bohaterów do przeszłego świata.

– Warto podczas, którejś z sesji zatrzymać na chwilę graczy. Niech odnajdą na pustkowiu w nocy jakiegoś kolesia przy ognisku, z którym porozmawiają o najzwyklejszych rzeczach. Niech facet opisze jak przed wojną miał żonę, dzieci, pracę w biurze. Było ciepło, czysto, każdy miał co jeść. Nad ranem przeszłość zetrze się z brutalną rzeczywistością. Otóż nadjedzie dawny kumpel z pracy faceta, którego spotkali bohaterowie, razem z bandą gangerów. Będą chcieli ograbić wszystkich. Znajomi rozpoznają siebie i zaczną gawędzić w najlepsze o starych dobrych czasach. Jednak reszta gangerów to młodzi ludzie urodzeni po wojnie i nie będą chcieli słyszeć o żadnym pojednaniu. Zacznie się pyskówka, która jeśli gracze niczego nie zrobią, zmieni się w strzelaninę. Pamiętaj, że młodzi gangerzy od jakiegoś czasu niczego nie jedli, a gość, który siedział przy ognisku ma trochę jedzenia, lecz chce zwykłego szacunku i słowa „proszę”. Dopiero wtedy podzieli się żywnością. Oczywiście młodziki za nic mają szacunek i kulturę. Tylko od graczy będzie zależeć czy pochowają parę osób czy jednak wszyscy rozjadą się w pokoju.

Ktoś, kiedyś powiedział, że w powojennych stanach zacinają się nawet kałachy. Rozumiesz co to znaczy?

Autor: Borys „Halfling” Romanko
tekst pierwotnie opublikowany w serwisie Gildia

Dodaj komentarz