Papierkowa robota

Scenariusz można rozegrać na wiele sposobów. Ja proponuję jeden – może najbardziej trywialny, ale weźcie pod uwagę to, że to tylko szkic…

Bohaterowie

Bill Armaund – Kaznodzieja Nowej Ery (główny przeciwnik – mesmeryta).

Wyznawcy – czyli prawie cała mieścina.

Karisin – barmanka i jej nierozłączny pies – Szalik – pudelek (jedyna osoba w mieście, która wie co tu się naprawdę dzieje).

Miejsca szczególne

  1. Bar.
    2. Fabryka.
    3. Pomieszczenie z generatorem.
    4. Mieszkanie mesmeryty.
    5. Dół pełen pokruszonych i potrzaskanych kości.

I o co w tym wszystkim chodzi?

Cały scenariusz opiera się na walce graczy z kaznodzieją – mesmerytą, który zniewolił całe miasto i zorganizował sektę czczącą rozdrabniarkę do papieru w starej fabryce przy mieście. Kult jest całkowicie chory, co ok. trzydzieści dni są składane ofiary z ludzi, kórych poszatkowane ciała są zwykle pałaszowane przez kultystów zaraz po ceremonii. Gówny mistrz – Bill (mesmeryta, lub jak kto woli – kaznodzieja) – zabiera ze sobą tylko resztki organów takich jak wątroba, lub serce do domu i tam magazynuje swoje skarby w zamrażarce).

Jeśli działa i zamrażarka, i rozdrabniarka do papieru, to wiadome jest, że coś musi zasilać te urządzenia. Przy fabryce jest dobudówka z prądnicą, która napędza całą tą paranoję. I to powinien być pierwszy cel BG – zniszczenie źródła napięcia. Kolejnym celem powinien być oczywiście mesmeryta.

I to by było na tyle ogółów, czas przejść dalej…

Dzień pierwszy

Dojeżdżacie do małej, śmierdzącej mieściny, jakich teraz w cholerę. Przy drodze stoi wspaniale wkomponowany bar z płyt azbestowych. Można wnioskować, że kiedyś stała tu jedna z wielu małych stacji. Ale teraz was to nie obchodzi. Myślicie bardziej o łyku czegoś mocniejszego niż woda, choćby był to bimber pędzony z pryszczy mutantów.

Najlepiej, kiedy BG odwiedzą najpierw bar. Tam poznają miłą i sympatyczną kobietę (Karisin), która spełni ich każde życzenie. Tam także spotkają Billa Armaunda, który namówi ich (oczywiście nic im nie powie o kulcie) na to by przez miesiąc pracowali na jego farmie. Będą musieli pilnować krów – 20 gambli dziennie na głowę, czyli za miesiąc na jednego przypadnie 620 gambli. To powinno wystarczająco skusić BG, by zostać w tej przeklętej wiosce.

Dzień czwarty

Siedzicie już tu cztery dni. Mieszkańcy wyglądają na nieufnych, patrzą na każdy wasz krok. I co dziwniejsze, nie ma tu dzieci…Jedynie Karisin sama do was zagaduje. Czasami do baru (gdzie teraz mieszkacie) wpada Bill, by także pogadać. Za nic nie musicie płacić, żyjecie jak w niebie (no ale chyba tam nie będziecie musieli pilnować przez 12 godzin krów)…

Gracze powinni późno wrócić z pastwiska. W barze nikogo nie będzie, zastaną jedynie psa. Znajdą kartkę – Nie martwcie się, wyjechałam do San Francisco. BG wyda się to zapewne dziwne i udadzą się na poszukiwania zaginionej. Nagle przyjdzie Bill i uspokoi BG. Zostawi ich przez resztę nocy samych – rankiem przyśle jednego ze swoich ze swoich kultystów, by ten zaopiekował się barem.

Dzień dziesiąty

Wciąż mieszkańcy odnoszą się do was z dużą rezerwą. Pies Karisin przyzwyczaił się już do was, tylko pałęta się wciąż pod nogami…

Wybierz jednego z graczy (może tego, który ma najmniej sprytu), niech Bill go zaprosi do siebie. Tam niech zgrywa wielkiego przyjaciela, aż gracz będzie wolał przebywać z nim niż z resztą drużyny… i tak do trzydziestego pierwszego dnia.

Dzień trzydziesty pierwszy

Przeczytaj to graczom, którzy nie zostali wybrani przez mesmerytę:

Bill kazał wam zostać dzisiaj dłużej na łące. Wziął ze sobą waszego kumpla, a wy musicie pilnować całą noc tego bydła. Mieszkańcy poznikali z wioski, jesteście zupełnie sami. Księżyc zaczyna wschodzić czerwonym blaskiem, jest pełnia. Widzicie w tym na daleką odległość. W końcu dostrzegacie mały kształt zbliżający się w waszym kierunku. Przyglądacie się bliżej i widzicie, że gna ku wam Szalik niosąc coś w swej pociesznej mordce. Podbiega do was i upuszcza ten przedmiot. Jego widok zwala was z nóg… To czyjaś pocięta dłoń!

Dłoń należy do Karisin, co można wyczytać z sygnetu na jednym z palców. Gracze powinni zmusić psa, by pokazał im skąd wziął to coś. Pies poprowadzi ich w pobliże fabryki, gdzie pokaże odkopany przez siebie dół. Kiedy BG go rozgrzebią spostrzegą masę szczątków ludzkich, w najróżniejszym stanie rozkładu. Jeśli BG pójdą do domu mesmeryty znajdą w zamrażarce rarytasy z kuchni mutantów i opis działania prądnicy i rozdrabniarki do papieru na stole. BG zapewne udadzą się do fabryki, bo tam jest prądnica i rozdrabniarka. Kiedy będą już blisko usłyszą krzyk pełen grozy. Nie zapomnij napomknąć o otwartym pomieszczeniu z prądnicą. Kiedy odłączą prąd przeczytaj poniższy opis ich kumplowi, który siedzi teraz w fabryce (powinien już być omamiony przez mesmerytę).

Stoisz pośród tłumu mieszkańców. Nie ma tu twoich kumpli, ale coś mówi ci, że oni wcale nie są ważni. Tłum, wraz z tobą, wciąż na coś oczekuje. Nagle włącza się rozdrabniarka do papieru. Ścieranie się ostrzy przyprawia cię o dreszcze. U góry, nad maszyną, pojawia się odziana w czerń postać – to Bill. Trzyma w rękach jakiegoś młodego mężczyznę – widać, że uśpionego. Unosi go do góry i… upuszcza – prosto w kleszcze maszyny. Przez chwilę masz świadomość, że to wszystko jest chore. Ale wnet zagłusza to inna myśl. Myśl o świeżym posiłku. Miesza się wraz z krzykiem szatkowanego. Zdaje ci się, że ziemia zaczyna się trząść. Przenika cię woń krwi. Ruszasz wraz z tłumem ku temu zmasakrowanemu ciału. Nagle gaśnie światło, rozdrabniarka zatrzymuje się. Tłum podnosi wielki ryk i wybiega przez drzwi. Zostajesz sam z Billem. On schodzi z podestu. Widzisz gniew w jego oczach. On ma oczy jak kot! Dociera do ciebie myśl. Nagle czujesz jak twój umysł pozbywa się pęt. Zaczynasz myśleć racjonalnie. Jesteś sam na sam ze skurwysynem, który zniewolił twój umysł. Nie możesz przepuścić takiej okazji…

Tłum ruszył za wezwaniem mesmeryty, by odnaleźć zdrajców. BG, którzy wyłączyli prąd, będą musieli spieprzać przed masą zabójczego motłochu. Dopóki BG, który został w fabryce nie zabije mesmeryty, dopóty tłum będzie zniewolony i będzie gonił niszczycieli. I to by było tyle scenariusza. Kwestię zakończenia pozostawiam tobie chwalebny MG.

Autor: Children of Blooms

Dodaj komentarz