Polityka a walka z Molochem

Ten tekst nie jest informacją, którą trzeba stosować. To tylko moje przemyślenia na temat walki ludzi z molochem, a zresztą każdy wie, że niektórzy by woleli zginąć niż przyłączyć się do wielkiej koalicji…

Pomińmy walkę, a zacznijmy od problemu numer jeden (bez którego walki toczyć się nie da), czyli armii! Niby na froncie są żołnierze, ale ilu ich jest? Nie wiem ilu to by było w liczbach, ale słownie to bym powiedział, że niewystarczająco. Powiedzmy, że zaczynamy zbierać armie i co by było, jak byśmy zapukali do różnych krajów (mam na myśli pochodzenie = kraj)?

Południowa Hegemonia: Wiadomo, twardziele, zakazane mordy i ludzie, którzy potrafią się posługiwać bronią… Niestety, oni mają Molocha głęboko w poważaniu i jeśli nie będzie Molocha w ich okolicy i nie będą zagrożeni to nie wystawią żadnych zorganizowanych oddziałów. A dlaczego? Bo Moloch im teraz nie grozi, a Teksas tak! Zresztą, oni by tylko czekali, aż Teksas osłabi swoje granice, żeby zaatakować, rabować, gwałcić i mordować (a najlepiej przejąć cały Teksas).

Oczywiście mogą się przyłączyć całe grupy hegemonistów, ale oni nie będą oficjalną „reprezentacją” hegemoni. A więc tutaj się nie zbierze zbyt dużo ludzi…

Vegas: Chyba żartujesz? Tutaj chyba nikt nie ruszy dupy, żeby tłuc się z jakimiś maszynami, które są kilkaset kilometrów na północ? Oczywiście, tak jak w Hegemoni, znajdą się jacyś ochotnicy, ale znowu reprezentacji nie będzie… Wątpię też w to, żeby bossowie z Vegas osłabili swoje szeregi, wysyłając ludzi, (którym płacą!), żeby tłukli się z maszynami… Może by jakiś o tym pomyślał, ale jak się osłabi to inni go załatwią. A jak by się wszyscy zgadali? Na 100% by nie doszli do pełnego porozumienia i niektórzy pewnie zawarliby jakieś pakty (i wynajęli najemników) żeby załatwić innych.

Pustynia: Ha! Ha! Ha! Ha! Jeszcze lepiej niż w Vegas! Weź ty znajdź kogoś, kto będzie ganiał po pustyni i szukał dzikusów z kijkami i łukami! Nawet, jeśli by się kilka plemion przyłączyło, to trzeba by było tych ludzi najpierw wyszkolić, bo chyba nie rzucisz oddziału składającego się z ludzi uzbrojonych we włócznie na Mobsprzęt? Ale jako zwiadowcy by się nadawali… Ogólnie: niewielu ludzi tu znajdziesz, (bo duuuuża część nie słyszała o takim czymś jak Moloch, a mikser to dla nich bóstwo i cud), a do tego szkolenie tez kosztuje czas i gamble.

Nowy Jork: No oni to na pewno wyślą jakąś ekipę! Już teraz wysyłają żołnierzy na front! Ale jeśli by doszło do zbierania wielkiej armii przeciwko Molochowi to by pewnie wysłali tyle żołnierzy i tyle sprzętu ile się da, ale oczywiście by zostawili dużo (z tej ich pseudopolicji, żeby bronić miasta, (bo jak wiemy ci z NY są lekko szurnięci). A na ochotnika to by pewnie tez trochę ludzi poszło… Bilans? NY wyśle dużą część arami, bo przecież jak wielka armia pokona Molocha to NY ma się rzucać w oczy!

Autor: laRy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.