Storylinia Neuroshimy (maj 2056)

Maj 2056

Detroit

W Detroit znaleziono przyczynę, w jaki sposób molochowa Puszka Pandory z Dead Breath przedostała się do północno-zachodniej części miasta. Jeden z kierowców Detroit, Danforth Connor, uciekając razem ze swoją załogą przed grupą zarażonych DB dostał się do starych, przedwojennych schronów pod dzielnicą Gas Drinkers. Jak się okazało, Moloch, pewnie dzięki dokładnym planom kanalizacji, przedostał się pod północną częścią Detroit i przebił przez ścianę bunkra, wprowadzając przez wyłom Pandorę. Jako jedyny ocalały Danforth przekazał te informacje Huronom. Ci chcą zorganizować wyprawę przez ogarnięte Death Breath dzielnice, aby dostać się do schronu i wysadzić cały tunel.

Tymczasem ponoć wirus Death Breath prawdopodobnie przedostał się na wschodnią część Detroit, za rzekę, do Windsor. Prawdopodobnie, bowiem nikt z mieszkańców nie kusi się, żeby przejść na drugą stronę rzeki i sprawdzić, dlaczego z ich brzegu widać ciągle wielką łunę ognia. Ludzie z zachodniego brzegu strzelają do każdego nadpływającego statku i nie ma szans się niczego dowiedzieć. Strach ogarnął wszystkich.

W Detroit uporano się z ogarniętymi chorobą dzielnicami zwołując na stadionie do bejsbolu zebranie szefów większości gangów. Jego inicjatorem było szefostwo Ligi. DB ogarnął Detroit w środku sezonu i mieszkańcy zrobią wszystko, żeby móc go w spokoju dokończyć. Wzdłuż zakażonych dzielnic postawiono barykady patrolowane przez poszczególne gangi i nie wypuszcza się stamtąd żadnego człowieka. Choroba wciąż zbiera krwawe żniwo, ale po pierwszym szoku Detroit zdołało się zorganizować i podjąć z nią skuteczną walkę.

Murder

W oblężonym i zniewolonym SLC pojawił się nowy guru. Nazywa się Murder i jest jednym z tych ludzi, którzy zostali porwani przez czarne maszyny, a następnie wypuszczeni z powrotem. Krąży o nim wiele opowieści, między innymi ta, że Moloch objawił mu wszystkie zasady rządzące światem. Opowiada, że Maszyna zbadała porwanych dokładnie, później przeprowadziła z nimi prawdziwą rozmowę, w której zdradziła swe plany Murder powoli zdobywa swoich wyznawców, którzy widzą w nim proroka nowej ery. Jego hasło to „Moloch chce pokoju”. Prorok pragnie pozostać neutralnym w stosunku do maszyny i wyplenić zło, które gnieździ się wśród chciwych ludzi. Nie przeszkodziło to jednak, by Murder zgarnął sporo gambli za autoryzowany wywiad dla Prawdy, zatytułowany „Jak przetrwać w trzewiach Molocha?”.

Wieści z Frontu #10

W nowym, nieco opóźnionym numerze posterunkowych Wieści z Frontu można przeczytać wiele rewelacji na temat Smarta, zebranych z kilku wiarygodnych źródeł – m.in. relacje ekip, które wróciły z Neodżungli oraz najlepszych naukowców i analityków Posterunku. Oprócz tego zobaczyć można zdjęcia kilku nowych maszyn powstałych z połączenia dżungli z Molochem, jak również przeczytać o roślinach Neodżungli w artykule „Wygląda niewinnie?”. Jest też podnoszący morale wywiad z jednym z ocalałych żołnierzy, którzy powrócili z trudnej misji z bazy-kopca, z samego centrum siedziby Smarta w zmutowanych lasach. Nie zabrakło też informacji dotyczących kampanii na południu – w okolicach Phoenix oraz Moloch City, wraz z dokładnymi mapami niebezpiecznych terenów.

Abraham Bano niedomaga

Okazuje się, że El Generale wcale nie czuje się tak dobrze, jak zapewniano tuż po zamachu – nie dosyć, że został ciężko raniony, to stał się odtąd jeszcze większym paranoikiem. Aktualnie prawie nie pokazuje się publicznie, mało kogo dopuszcza do siebie bezpośrednio, nawet wielu zaufanych dotąd oficerów kontaktuje się z nim na przedziwnych warunkach. Można powiedzieć, że znacząco się zmienił, zaś rzadsze teraz przemowy jasno pokazują, że część ducha walki jakby w nim przygasła.

Na dodatek przez kilka dni w Phoenix szeptem rozchodziły się plotki, jakie rozsiał jeden z rzekomo bliskich doradców El Generale, zdegradowany po zamachu. Twierdził on, że kule zamachowczyni dosięgły Bano i że został trafiony w głowę, a następnie w serce. Jakim cudem przeżył, lepiej nie myśleć. I rzeczywiście, gdy tylko Abraham pokazuje się ludziom, ledwie chodzi, a głowę owiniętą ma bandażami, które jednak nie kryją całkowicie paskudnej rany Rozgłaszający pokątnie swe rewelacje żołnierz nie może ich póki co potwierdzić, gdyż zniknął gdzieś po kilku dniach.

Jak dotąd nie udało się również złamać zamachowca i nadal nie wiadomo, kto stoi za zleceniem. Jednak Hegemończycy dają Diablicy, jak ją nazwali, maksimum miesiąc – tyle nie wytrzymali nawet najtwardsi z jeńców, zmuszani do wyjawienia prawdy przez specjalistów z Phoenix.

Transporter z Roswell

W okolicach będącego cały czas pod obserwacją Roswell doszedł raport, że ludzie przejęli transporter Molocha w drodze na południe. Kiedy otworzono szczelną ładownię, okazało się, że przewoził on substancję przypominającą to, co Moloch produkuje w twierdzy Frog’s Tongue – czyli dziwną biologiczną protoistotę. Pojawiły się pogłoski, iż mogła to być broń „północnego” Molocha stworzona przeciwko Smartowi z Neodżungli. Posterunek zechciał sam to sprawdzić i bezceremonialnie przejął ładunek, przekazując go swoim chemikom do analizy

Czy aby Moloch sam nie zaplanował przekazania owej substancji ludziom, tego nie wiadomo, ale zdaniem posterunkowców nie jest to wykluczone.

Hegemonia w powietrzu

Wyścig zbrojeń nie ustaje, ludzie wychodzą naprzeciw nowym wyzwaniom, jakie stawia przeciw nim Moloch. Jako że Smart wyprodukował maszyny latające, także ludzie wzięli się w garść i przyłożyli do tego, by wznieść się w powietrze. Ze szczątków samolotów pozbieranych z wielu dawnych hangarów, dzięki dostarczonym przez Posterunek technikom udało się sklecić kilkanaście sprawnych maszyn. I tak na niebie nad Hegemonią pojawiły się stare, łatwe do pilotowania i naprawiania dwupłatowce oraz awionetki i inne niewielkie maszyny, służące do spryskiwania pól. Wielka euforia nie trwała długo. Jeden z nich został od razu wysłany do zwiadu nad Neodżunglę i tak samo szybko strącony przez latające maszyny Smarta, które nie przepuściły takiej okazji. Zanim przekaz radiowy zagłuszyły wrzaski pilota, ziemia odebrała informacje, że z góry widać kilka kopców podobnych do wcześniej odkrytej bazy Smarta. Pilot zdołał też zrobić kilka zdjęć, jednak aparat spadł wraz z płonącym wrakiem gdzieś na granicy Neodżungli. Dla znalazcy kliszy przeznaczono sporą nagrodę.

Wyprawy na Smarta

Nietykalność własnej ziemi stanowiła od zawsze dla każdego Teksańczyka święte prawo, za którego naruszenie mogłeś posmakować nadzienia z dwururki. Jednak od kiedy pojawił się Smart, przez Teksas zaczęły przewalać się tabuny bandytów z Hegemonii (którzy pustoszyli przy okazji samotne farmy), ludzi z Posterunku (którzy ze stodół urządzali sobie laboratoria), najemników zewsząd (którzy mają czelność przystawiać się do teksańskich kobiet). Dlatego co bardziej przedsiębiorczy i zwarci w silnej grupie Teksańczycy zaczęli pobierać „myto” za przejazd przez swoje ziemie, od kilku do nawet kilkudziesięciu gambli za bezpieczny wjazd i wyjazd. Dodatkowo za wszelkie szkody moralne i bardziej namacalne pobierane są dodatkowe opłaty, a za ich nie uiszczenie grożą bardzo poważne konsekwencje. Teksas okazuje też swoją rasistowską postawę, bo „kolorowi” płacą więcej. Nic dziwnego, że w niektórych farmach wybuchły zamieszki, szybko stłumione przez kowbojów. Ci potrafią dobrze bronić swoich ziem, a kiedy się zjednoczą, Teksas przypomina dawne państwo policyjne. Spróbuj tylko naruszyć jakieś prawo, a zaraz będziesz miał na karku kilku twardzieli w kapeluszach. To bardzo, ale to bardzo niebezpieczni ludzie.

Autor: Mateusz Zaród

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.