Storylinia Neuroshimy (wstęp i styczeń 2056)

„Co przyniesie następny rok? Dokąd dotrze lądowa ofensywa Molocha? Co zrobią wielkie mózgi, które wylądują w końcu w Zatoce? Czy dojdzie do wojny Hegemonii z Teksasem? Czy Moloch odpowie na atak w Wisconsin?”

– Storylinia Neuroshimy, odsłona pierwsza („Krew i rdza”)

Wstęp

Pierwsza odsłona neuroshimowej storylinii pojawiła się, można powiedzieć, dawno, dawno temu, w dodatku „Krew i rdza”. Obejmowała jeden rok (od lutego do grudnia 2055) i zapowiadała dynamiczny dalszy ciąg wydarzeń. W międzyczasie, zgodnie z planem, odbyło się wiele spotkań z fanami Neuroshimy, na których wspólnie zastanawialiśmy się nad możliwym dalszym ciągiem historii tego ponurego świata. Oczywiście, zawsze pozostanie tak, że ostatnie słowo będzie należało do twórców gry i dalsza historia zniszczonych Stanów, a w przyszłości i Europy, może w wielu miejscach rozminąć się z ustaloną wersją. Ale w końcu cóż by to była za frajda czytać coś, co niczym nas nie zaskoczy.

Na spotkaniach wynotowaliśmy mnóstwo pomysłów, ustaliliśmy sporo faktów, naszkicowaliśmy dziesiątki wydarzeń, słowem, nadszedł czas na publikację drugiej odsłony storylinii. Tutaj jednak zaczęły się problemy Początkowe plany stworzenia dodatku poświęconego w całości storylinii lub też po prostu drugiej części „Krwi i rdzy” zostały z różnych względów odrzucone. Storylinia czekała i czekała, leżąc w postaci sterty notatek, jednak wciąż nie było odpowiedniego miejsca na jej wstawienie. W końcu nadszedł już krytyczny moment, w którym dalsze zwlekanie z kontynuacją historii mogło ją posłać na śmietnik. Śmietnik z dobrymi, lecz niezrealizowanymi pomysłami. Z kilku możliwych opcji (m.in. publikacja na sieci) wybraliśmy póki co Gwiezdnego Pirata. Niewielkie odcinki w dwumiesięcznym cyklu dadzą czas na bieżące powstawanie i tworzenie storylinii, opisywanie kolejnych dramatycznych wydarzeń świata Neuroshimy Nie jest jednak powiedziane, że gdy w końcu opisany zostanie cały rok 2056, rzecz nie trafi do któregoś z dodatków (o ile odpowiedni powstanie) jako darmowa wkładka kilkunastu stron na koniec, lub też jako darmowy pdf na sieć. Przyszłość pokaże.

Kolejna sprawa to dokładność opisu wydarzeń. Ze względu na ograniczone miejsce pierwsza odsłona storylinii przedstawiała po dwa, trzy, czasem cztery przykładowe, najważniejsze wydarzenia danego miesiąca. Jednak w czasach, gdy dzieje się tak wiele, gdy trwa zmasowany atak Molocha, jego wyprawa na południe, gdy Nowy Jork wypowiada wojnę Tornado, Posterunek odkrywa w Kanadzie miękkie „podbrzusze” Molocha, gdy Borgo atakuje Teksas, a w Illinois rozpętuje się straszliwa zaraza, nie sposób opisać, co dzieje się w każdym z wymienionych miejsc w każdym miesiącu. Wtedy trzeba by kilkunastu co najmniej rozdziałów w każdym miesiącu. Te brakujące cegiełki (np. co się dzieje w Salt Lake City w grudniu 2055, co w styczniu 2056, co z Vegas w tym czasie, a co znów słychać w Detroit albo w Miami?) będziemy starać się dokładać w bliskiej przyszłości (w scenariuszach, artykułach w GP, lub w dodatkach), zachęcamy też Mistrzów Gry do opisywania możliwych wydarzeń w miejscach nie wspomnianych, pominiętych danego miesiąca w storylinii.

Koniec ględzenia, czas otworzyć wreszcie tamę i dać popłynąć fali niezwykłych wydarzeń, które ponad rok już chyba czekały i rdzewiały. Tym razem tylko jeden miesiąc, być może nawet nie cały, jednak planowo w każdym kolejnym GP powinniście znaleźć opis wydarzeń z dwóch miesięcy Ten odcinek, z trochę przydługim wstępem, należy potraktować bardziej jako zapowiedź, gra wstępna, bo co czeka dalej, to …już niektórzy wiedzą.

Ofensywa Molocha

Gdy Moloch wymaszerował na południe, ciągnąc swoje tony żelastwa w stronę Hegemonii jednoczącej się pod przywództwem Abrahama Bano, zwanego Generałem, gdy podczas tej ekspansji rozbudowywał linię enklaw sięgającą od jego granic aż do Arizony, gdy toczył walki o interesujące go miejsca i tereny, odpierał ataki zdesperowanych mieszkańców, a nawet zorganizowanych oddziałów ludzi, w tym czasie większa część zaludniającej okolicę jego marszu hołoty po prostu wzięła swój nędzny dobytek na plecy i uciekła, byle dalej od morderczej stali. Wiele można było ujrzeć brutalnych scen, gdy uciekinierzy grabili i palili po drodze całe osady, by zdobyć jedzenie i potrzebne do życia czy podróży gamble, albo też byli zabijani i grabieni przez miejscowych, gdyż mieli także przy sobie coś przydatnego. Jednak to nie wszystko. Bohaterskie walki desperatów, dramatyczne, pełne tragedii dni beznadziejnych prób oporu co twardszych, upartych osadników, to temat na osobną opowieść. W ciągu kilku miesięcy zginęło tu więcej ludzi, także mutantów, oraz zostało zniszczonych więcej maszyn, niż bodajże przez ostatnie kilka lat w ogóle. Także w ciągu tych kilku miesięcy ludzkość dowiedziała się o Molochu więcej, niż przez ostatnie dziesięć lat.

Część uciekinierów zasiliła armię Posterunku lub utworzyła mniejsze, niezależne drużyny i oddziały, walczące na własną rękę. Zmienił się krajobraz, zmieniła się mentalność tych, którzy przeżyli, zmienił się w końcu układ sił, gdyż jedne miasta i osady znikły z powierzchni ziemi lub zostały zajęte przez Molocha, inne umocniły się i zamieniły w prawdziwe twierdze, których zdobycie Moloch musiałby okupić tysiącami litrów przelanej benzyny i oleju.

Na szczęście jednak, jak widać, nie ma on na celu zajęcia nowych obszarów, a jedynie zbudowanie i umocnienie nienaruszalnej linii dla transportu i zaopatrzenia pomiędzy własnymi terenami a wysłaną na południe armią. Stalowe twierdze, niektóre małe, inne zaś ogromne, wznoszone są czasem na gołej pustyni, czasem na zgliszczach dawnych miast lub wokół zdobytych ośrodków przemysłowych. Choć każda z nich posiada solidną obronę i zapas amunicji oraz energii, to jednak niektóre z nich zdają się być w większej mierze ośrodkami bojowymi, inne przemysłowymi lub magazynami. W jednych twierdzach Moloch trzyma dziesiątki metalowych wojowników, w innych przez dzień i noc wytwarza, wytapia, naprawia. Działający wokół wywiad Posterunku skrzętnie obserwuje i notuje, które obiekty można ewentualnie próbować zdobyć, co w nich się znajduje, jak są strzeżone, do czego służą. Niemal co kilka dni ma miejsce przygotowana wcześniej i dobrze zorganizowana akcja Posterunku przy którejś z twierdz Molocha.

Styczeń 2056

Koszmar w Salt Lake City

Moloch, idąc na południe, ominął Salt Lake City Jednak gdy już daleko na południu toczył bitwy z Hegemonistami i zakładał enklawy w Arizonie, wtedy na tzw. Pasie Molocha łączącym enklawy pojawiły się nowe roboty, które wreszcie i szczególnie zainteresowały się SLC. Nie były to maszyny najeżone bronią, nie miały na celu zrównać miasta z ziemią i wymordować mieszkańców. I niemal wszystkie miały czarne pancerze. Zazwyczaj Moloch nie przywiązuje wagi do barw swoich maszyn, jego roboty równie dobrze mogą być przezroczyste, pokryte antykorozyjnymi farbami, uwalane smarem, czy pomalowane w barwy maskujące. Jednak roboty które zbliżyły się do SLC były czarne, jakby wszystkie je przeznaczono do działań nocnych. Albo jakby miały wzbudzać w ludziach jeszcze większą trwogę. Gdy mieszkańcy SLC odkryli, że ich miasto zostało otoczone, a wszelka obrona przed mijającymi je konwojami maszyn stała się już niemożliwa, bezcelowa, pierwsze czarne roboty z eskortą zwyczajnych maszyn bojowych weszły do miasta. Najbardziej zawzięci i zdesperowani obrońcy zostali szybko zdziesiątkowani i zmuszeni do ukrycia się. Wielu ludzi zostało porwanych i wywiezionych na północ, jednak roboty nie zniszczyły miasta. Gdy mieszkańcy SLC nauczyli się w końcu, w ciągu kolejnych tygodni pełnych grozy, że dopóki nie podniosą ręki na maszynę, dopóty nie stanie się tragedia, część eskortowych maszyn odeszła. Zostały głównie czarne roboty. Miasto zostało sterroryzowane, na skrzyżowaniach ulic stanęły czarne, pancerne wieżyczki obserwujące nieustannie okolicę, wodzące lufami po ludziach przekradających się z miejsca na miejsce, niczym w getcie. Inne, chodzące na pajęczych nogach, rozpoczęły badanie miasta, wspinając się po schodach budynków, zaglądając do mieszkań i piwnic. Jeszcze inne, ciężkie, poruszające się ulicami na gąsienicach, stanowią główną gwarancję spokoju w mieście. W końcu pojawiły się także najgorsze z czarnych robotów. Pękate, powolne transportery, służące do wywożenia wybranych ludzi. Salt Lake City stało się bowiem czymś w rodzaju farmy hodowlanej czy obozu, z którego codziennie ktoś, czasem cała grupa ludzi, jest wywożona na północ.

Nie wiadomo, jak długo to potrwa, jaką przyszłość zgotował dla miasta nieludzki najeźdźca. Miasto jest duże, więc i miejsc do ukrycia się w nim jest prawie nieskończenie wiele. Olbrzymie kanały przyjęły walczącą ukrywającą się armię walczących i umożliwiają, choć mocno utrudniony, kontakt ze światem. Póki co, ukrywające się podziemie liczy przede wszystkim na pomoc z zewnątrz, pomoc Posterunku lub kogokolwiek innego. Pojedynczy człowiek jest w stanie przy odpowiednich umiejętnościach i dzięki szczęściu wydostać się z miasta, jednak gdy maszyny przyłapią kogoś na próbie ucieczki, złapany zostaje wywieziony i nie wraca. Ponadto ktoś zauważył, że jakby za karę wywożeni są wtedy też inni ludzie, więcej niż zwykle. Miasto czeka w napięciu na to, co stanie się w kolejnych tygodniach.

Chodzą pogłoski, że do miasta przedostała się straceńcza grupa Zabójców Maszyn, nazywana Juggersami, niosąc ze sobą tajemnicze, wielkie i opancerzone skrzynie. Czy wyniknie z tego coś dobrego, czy raczej jeszcze więcej tragedii, nie wiadomo.

Wieści z Frontu #9

Dziewiąty numer gazety Posterunku powstał w połowie na liniach nowego frontu, w połowie zaś jak zwykle w laboratoriach speców. Opis sytuacji wokół Pasa Molocha składa się z szeregu krótkich notatek, raportów, artykułów i doniesień. Piszą żołnierze, uciekinierzy z zajętych przez Molocha terenów oraz oficerowie Posterunku. Jeśli wierzyć artykułom, już ponad dwadzieścia molochowych enklaw Pasa zostało zniszczonych, jednak jak wiadomo, Moloch bardzo szybko leczy rany i to, co wydaje się zniszczone, nazajutrz może znów stać jakby nigdy nic. Ponadto w numerze między innymi pisany większymi literami i okraszony krzykliwymi nagłówkami materiał o tym, jak zawczasu rozpoznać chorego na Death Breath (głównie pisany po to, by nie strzelać do każdego w Illinois, kto choćby zakasła), jak zachować środki ostrożności, w końcu jak skutecznie bronić się przed atakami zarażonych w mieście oraz na pustkowiu. Najskuteczniejszy oczywiście nadal pozostaje opancerzony wóz lub bunkier, porządny gnat i wiaderko amunicji.

Autor: Michał Oracz

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.