Red Fort: Cienie

CoB: Dawno temu, podczas polowania na niedźwiedzia, zostałem porwany przez trzydziestu gangersów. Podczas, gdy mój przyszywany ojciec i Ten-który-stąpa-nocą wyruszyli tropem niedźwiedzia, ja zostałem przy autostradzie przebiegającej 60mil na zachód od Red Fort. Pamiętam to jakby było dzisiaj. Jeździłem na młodej jeszcze Mary. W pewnym momencie zobaczyłem koło trzydziestki motorów nadjeżdżających z północy. Byłem jeszcze mały i głupi, więc nie pomyślałem o tym, by się schować. Szybko zsiadłem z konia i ruszyłem drogą w stronę tych szumowin. Oni natychmiast gdy mnie zobaczyli, przyspieszyli, by zamanifestować swoją wyższość. Myśleli, że wystraszą mnie, jak rzucą się tymi swoimi gratami na mnie. Nie wiedzieli, że byłem pół-krwi Indianinem. Zostałem wychowany przez samego wodza Apaczów i nie przeraził mnie ich atak. Pamiętam tylko, jak mój koń ucieka, a jeden z gangerów myśląc, że ucieknę z drogi stuknął we mnie. Dalej nie wiem co się działo. Leciałem przez jakiś czas po zderzeniu z tym pancernym motorem i na moje szczęście odbiłem się od asfaltu i wleciałem w piasek.

Obudziłem się kilka dni później cholernie zmęczony i spragniony. Byłem przywiązany do jakiegoś znaku. Pęta wżynały mi się w nadgarstki i kostki. Widziałem tych wszystkich debili, jak właśnie wyciągali z ogniska rozżarzone pręty. Skierowali się w moją stronę, czerwony metal powoli zbliżał się do mej twarzy, gdy nagle spod wpół przymkniętych powiek zobaczyłem, że jeden z nich, z tyłu, pada na ziemię. Potem kolejnych 12 padło, a reszta dopiero wtedy się skapnęła. Ale nic im to nie dało. Z ciemności wystrzeliło 30 strzałek. Zostało jeszcze ośmiu… Ten-który-stąpa-nocą rzucił się nagle między nich i zaczął lawirować w szaleńczym tańcu. Pięciu się samych pozabijało, a pozostałych trzech spacyfikował wódz Cieni.

Co by tu o nim powiedzieć? Jest wspaniałym człowiekiem, to pewne. Nie uważam go za mutanta, środki mutagenne pozbawiły go płodności, ale za to przyspieszyły reakcje. Stał się prawdziwym Nocnym Łowcą. Z natury jest samotnikiem, ale jak walnie jakąś historię, to później przez tydzień nie umiesz zasnąć ze strachu.

Cienie są bardzo specyficznym plemieniem. Najlepiej czują się samotnie. Mało rozmawiają. Nawet między sobą mówią, kiedy jest to najbardziej potrzebne. Opracowali doskonały język ciała, przez co mogą porozumiewać się bez słów. Mężczyźni są małej budowy, ale za to są cholernie szybcy i spostrzegawczy. Znowu kobiety, zajmujące się wypasaniem bydła, mogą pobić mężczyzn bez najmniejszych problemów.

Cienie zajmują się produkcją wspaniałych łuków, dmuchawek i trucizn. Przez co bardzo niebezpiecznie jest z nimi zadzierać. Stacjonują na obrzeżach Red Fort, pilnie obserwując wszystko co dzieje się wokół.

Wojennym kolorem jest czarny.

Przywódca: Ten-który-stąpa-nocą
Liczba członków: ok. 230
Występowanie: Obrzeża Red Fort
Uzbrojenie: Dmuchawki, noże, łuki
Wyposażenie: Słabe
Animozje i sojusze: Wrogowie – Komancze. Sojusz z Apaczami. Neutralni dla Pueblo i Komanczów.
Sława: 2

Autor: Children of Blooms

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.