Red Fort

CoB: Ehhh… Aż się łezka w oku kręci. Tyle lat… Thombstone pamiętasz? Thombstone?

No nie! Znowu gdzieś poszedł i nic nie powiedział… Ok. jak go nie ma, sam ci poopowiadam. Usiądź wygodnie i słuchaj…

Na początek trochę geografii. Wiesz gdzie dawno temu leżał stan Kolorado? Nie? No to bierz tu trochę amunicji i idź kupić przedwojenną mapę. (…)

No, już jesteś? To siadaj i patrz. Widzisz Góry Skaliste, a na wschód od nich Wielką Równinę? To dobrze. Teraz spójrz tutaj – na granicę między górami, a równiną. A teraz tutaj – na te trzy miasta – Denver, Lakewood i… cholera, nie umiem się rozczytać. Jakieś zamazane… Olać to! Na południowy zachód od tych miast, (coś koło 4 dni pieszej drogi, bez żadnych niespodzianek i przy dobrej orientacji w terenie),na równinie leży Red Fort.

Skoro już wiesz jak się tam dostać, posłuchaj co zobaczysz, kiedy już tam będziesz…

Okiem przybysza

Nazwa mówi sama za siebie. Wszystko można z niej wyczytać. Jednak opowiem ci wszystko, jak najdokładniej potrafię w tak krótkim czasie. Zacznę od centrum, bo to ono jest głównym miejscem – od niego wywodzi się cała nazwa. Jest tam fort – chyba jeszcze z czasów wojny secesyjnej. Nie wiesz co to za wojna? Nie przejmuj się ja też nie wiem. Wracając do naszego fortu – to wieża w kształcie stożka ściętego okrążona wysokim murem. W murze zobaczysz tylko jedno – okienka strzelnicze. Więc lepiej żebyś nie świrował. Gdy przejdziesz już przez drzwi, tak nie przesłyszałeś się – drzwi, (przecież lepiej ustrzelić pojedynczych wrogów, niż całą hordę, która wbiega przez wielką bramę), to zobaczysz ten stożek w całej okazałości. Ma tylko jedno, „oficjalne”, wejście. A między nim a murem zwykle rosną krzewy, w których czają się wartownicy. Więc nie przeginaj! Jeśli już wejdziesz do wieży zobaczysz zapewne kilka łóżek, kotły, przedwojenne cudeńka (w jednym pokoju widziałem nawet porcelanowy serwis!) należące do jakiegoś znaczniejszego wojownika plemienia. Oprócz tego na samym środku pokoju jest dziura w suficie i drabina, która prowadzi na wyższy poziom. Im wyżej tym znaczniejsza osoba mieszka, choć co drugie piętro zajmowane jest przez indiańskich strzelców wyborowych i to nie z łukami, ale ze snajperkami! Dlatego jeśli jesteś nieproszonym lub, (co gorsze) niemiłym gościem, ktoś na pewno rozwali ci łeb zanim wejdziesz w obręb fortu. Istna mafia. A teraz jesteś już w forcie i wpadłeś na pomysł wejścia do góry bez pozwolenia… Tylko zabierz ze sobą szmatkę – ktoś będzie musiał wyczyścić to co zostało z twojej pustej głowy.

Wyobraź sobie atak na fort. Zmieści się w nim ok. 60 wojowników (tyle jest właśnie okienek strzelniczych – aha jedynych okienek dających światło w tym zamku, dlatego jest tam trochę ciemnawo). Atakujący, by przedostać się za mur, będą musieli stracić ok. 200 swoich. Żeby dostać się do fortu – 50. Żeby dostać się na 1 piętro – ???. Jeszcze nikomu się to nie udało… W razie potrzeby wszyscy broniący mogą schronić się na dachu, gdzie jest główny skład amunicji, bukłaki z wodą i suszone mięso. Przetrwają kilka dni oblężenia wielkiej armii. A jeśli zabraknie żywności, amunicji lub wody uciekną, a ty nawet nie będziesz wiedział gdzie. Ale uchylę ci rąbka tajemnicy. Ściany są bardzo grube, a w niektórych miejscach mają aż 2m grubości! I tam są „zsypy”, którymi zagrożeni Indianie mogą uciec przed zagrożeniem do podziemnych labiryntów prowadzących na powierzchnię nawet kilka kilometrów dalej! Oczywiście, by nie ułatwić atakującym roboty, labirynty pełne są pułapek. Skutecznych pułapek…

No, ale jak nie jesteś zainteresowany fortami, (choć powinieneś być – tam stacjonują wodzowie, walają się tam różne cudeńka sprzed wojny, są tam naprawdę świetni wojownicy i strzelcy, którzy mogą cię nauczyć takich rzeczy, że…), pozostają ci setki namiotów i wigwamów naokoło twierdz. Możesz sobie pohandlować o jakieś lekkie gamble, kupić wyroby indiańskiej kultury, doskonałe konie (razem z całym sprzętem) i skórzane ciuchy. Poza tym możesz wynająć tropiciela, lub przewodnika, zdobyć indiańskiego kumpla do końca życia, jakieś prochy lub proste „maszynki zagłady”. Kupowanie informacji o gamblonośnych terenach też jest częstym procederem w tych stronach. I jeszcze wiele innych rzeczy, o których wy, miastowi, nawet nie wiecie…

Ale, ale…

Ludzie

Nic nie wspomniałem o pierwszym członie nazwy. „Red” – czerwony. Wiesz chyba kogo określamy mianem „czerwonoskóry”. No właśnie – Indianie. Jak wiesz Indianie dzielą się na plemiona. W Red Fort jest ich aż pięć. Apacze, Siuksowie, Komancze, Pueblo i Cienie. Wodzowie pierwszych czterech mieszkają w forach, a ich plemiona przy murach. Jedynie cienie, jako że są zwiadowcami, nie mają stałego miejsca pobytu, lecz już od dziecka patrolują „miasto” i tereny w promieniu 50 mil. Kobiety tego plemienia zajmują się wypasaniem bydła. Reszta plemion ma jaśnie określone statuty.

Mężczyźni indiańscy zajmują się polowaniem, wojnami, handlem, obroną i rozmowami z cudzoziemcami, a kobiety całą resztą. Czyli każdą ciężką pracą na roli, przy budowie wigwamów, wyrobie ubrań… jeszcze można wyliczać tak długo. Jeszcze raz powiem krótko i rzeczowo: kobiety zajmują się wszystkim tym, czego nie ruszają faceci. Zapomnij o tym, że zobaczysz czerwonskórego mężczyznę nad garami, albo przewijającego niemowlę. Kobiety robią wszystko. Mężczyźni im nie pomagają, bo dla nich najważniejszy jest honor. To wszystko prowadzi do tego, że mało która z kobiet posiada choć namiastkę cechy, zwanej popularnie „pięknem”. Choć wyjątki też się zdarzają… ale o tym opowiem może innym razem. Wracając do ludzi. Indianie nie tolerują ludzi tchórzliwych, złych i pazernych. Jeśli taki jesteś to lepiej się tam nie pokazuj. Choć zwykle ludzie źli ciągną do bogactw, a czerwoni dobrze wiedzą, gdzie je znaleźć. Kolejne zastrzeżenia mają do białych. Jeszcze pamiętają krzywdy wyrządzone im kiedyś przez europejskich kolonizatorów. Czasami mam wrażenie, że rewanż jest już bliski… No, ale nie będę mówił przeciw swej naturze. Teraz opowiem coś weselszego. Jeżeli jesteś człowiekiem dobrym, odważnym i skromnym u Indian czekają cię same zaszczyty. Może nie będziesz tego widział, ale ludzie będą darzyć ciebie szacunkiem. Nie zdziw się więc, kiedy tamtejsi mieszkańcy będą cię często odwiedzać, udostępnią ci namiot w samym środku wioski, lub nawet zamieszkasz w forcie. To będzie nagroda z twą prawość.

Indianie mają wielkie morale. Choćbyś napluł mu w twarz, odrąbał nogę, spalił namiot – on nie okaże ci uczuć. Chyba że jesteście naprawdę dobrymi kumplami, tzw. „przyjaciółmi”.

Lecimy dalej. Odrąbałeś nogę czerwonoskóremu, a jego plemię dowiedziało się o tym i cię dopadło. Masz przesrane. Na początek zostaniesz uwięziony. Będziesz leczony z jakichkolwiek ran, jeśli takowe otrzymałeś, będziesz tuczony jak kaczka na święta. Będziesz miał wszystko, prócz wolności oczywiście. Gdy już będziesz w pełni sił, weźmiesz udział w widowisku, gdzie będziesz odgrywał główną rolę. To nie będzie komedia.

Będziesz „faszerowany” najprzeróżniejszymi torturami. Od obcinania języka po kawałku, po przypalanie, miażdżenie, okaleczanie, rozrywanie … Jeśli będziesz wył jak świnia stracisz jeszcze przed śmiercią w oczach Indian. Ale jeżeli do końca zachowasz powagę i mimo bólu nawet nie piskniesz wyszykują ci wspaniały pogrzeb i na zawsze zostaniesz w ich pamięci – to na pocieszenie.

Indianie lubią pojedynki lub pokazy strzeleckie, czy jeździeckie. Więc możesz zyskać w ich oczach tymi sposobami. (A tak pokątnie mówiąc ci z Federacji Appalachów zesraliby się ze szczęścia – mogliby się pojedynkować 24h/dobę).

A teraz wspomnę o jeszcze dwóch ważnych rzeczach, o których powinieneś wiedzieć. Po pierwsze każdy Indianin posiada swoje „leki”. Są to fetysze, zwykle noszone w woreczkach na szyi, które są jakby miejscem, skąd emanuje do Indianina siła. Każdy wojownik musi mieć swoje leki. Jeśli je straci w jakikolwiek sposób zostaje zhańbiony i wygnany z plemienia. Tymi lekami może być wszystko – zęby niedźwiedzia upolowanego podczas inicjacji, lub trybiki odnalezionego budzika… No i znowu coś mi się przypomniało po fakcie – Indianin zrobi wszystko, by odzyskać swój worek z lekami.

Kolejną sprawą o której muszę wspomnieć są barwy różnych plemion. Nie będę ci opowiadał, jak odróżnić barwy danego plemienia – spytaj się kiedyś Thombstonea. Musisz uważać. Jak zapewne wiesz, gdy Indianie są na „wojennej ścieżce”, malują twarze w kolory danego plemienia. Więc, kiedy zobaczysz wymalowanych wojowników – strzeż się. Skąd wiesz, czy nie wstąpili na „wojenną ścieżkę” przeciwko wszystkim białym…

Fakty

Kilka lat po wybuchu wojny, w okolice Red Fort przybyło plemię Apaczów, dowodzone przez ambitnego, młodego wodza – Srebrną Strzałę. Jego marzeniem było zjednoczenie wszystkich Indian i utworzenie wielkiego, indiańskiego państwa. Wykorzystał zamęt na północy i wyruszył wraz ze swoim plemieniem w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłby osiąść i utworzyć państwo. Poszukiwania były bezowocne. Wielu jego ludzi zginęło. W końcu, w okolicach Denver, spotkał zwiadowcę plemienia Cieni. Od niego dowiedział się, że dowódca plemienia Cieni Ten-który-stąpa-nocą został porwany przez grupę mutantów i uwięziony w fortach na równinie. Młody Apacz zdecydował się pomóc Cieniom. Wraz z pozostałymi wojownikami tamtego plemienia przypuścił szturm na twierdze. Mutki, jak to zwykle bywa – debile, zamiast strzelać zdecydowały się na walkę wręcz. Zostały szybko wybite przez doskonałych wojowników. Wszystko byłoby wspaniałe, gdyby… wodza Cieni nie potraktowano mutagenami. Stał się prawdziwym cieniem, środki mutagenne zwiększyły jego szybkość i percepcję, przez co stał się zwiadowcą doskonałym. Na szczęście nic nie stało się z jego świadomością i nadal mógł sprawować urząd wodzostwa. Apacze zdecydowali, aby tutaj, na Wielkiej Równinie, (choć ja bym to nazwał Wielką Pieprzoną Pustynią), powstało ich państwo. Dalej historia potoczył się gładko – przybyły inne plemiona, Srebrna Strzała został dziadziem itp.

Jednak teraz w forcie zaczyna się burzyć. A to przez kogo? Oczywiście, że przez białego. 2 lata temu przybył do Red Fort, by sprzedawać Indianom szmelc. Jakimś cudem po drodze zobaczył wodza Siuksów – starego Sawahhira – okrążonego przez kilku gangersów. I zdarzyły się dwa kolejne cudy. Fred Junger, (bo tak nazywał się ten biały), zdecydował się walczyć, a na dodatek pokonał gangsterów! Wódz w zamian za okazaną pomoc oddał mu to co miał najważniejsze – wodzostwo. Jak już mówiłem Indianie są bardzo honorowi, więc się nie dziw. Fred przyjął to bez żadnych „ale”, widząc w tym dobry interes. Zaczął wyzyskiwać Indian. Kłócił się z pozostałymi wodzami, a teraz nawet stara się zmusić czerwonych, by zaatakowali Teksas.

Gdyby nie podstarzały Srebrna Strzała i ciągle rześki Ten-który-stąpa-nocą, reszta poddałaby się woli Siuksów. Pueblo i ich wódz(ka) – Cassandra – są pokojowo nastawieni i nie sprzeciwiliby się woli silniejszych. Znowu Komancze i ich wódz – Orli Szpon – są bardzo agresywni i czekają tylko na jakąś większą wojnę. Najgorsze jest to, że Apacze mają już starego wodza, a jego syn wcale nie chce powoli budować potęgi i potajemnie pertraktuje z Fredem, a Ten-który-stąpa-nocą jest pod ciągłym obstrzałem pozostałych plemion, za to, „że nie jest człowiekiem”. Komancze chcą go wysłać na walkę z Nocnym Łowcą, a po tym jak zniknie zabrać się za jego plemię. Zastanawia mnie tylko jedno, co będzie, jeśli Ten-który-stąpa-nocą pokona Nocnego Łowcę?

Mimo to Red Fort to miejsce warte odwiedzin. Jeśli chcesz zobaczyć jeden z dwóch egzemplarzy XVG-13 przyjedź tam. Może wódz Apaczów odda ci kiedyś swój lek? (Czyli XVG-13 – trzymane w podziemiach i zdobyte po mutantach).

Pochodzenie z Red Fort

+1 do dowolnego współczynnika*

Jesteś stamtąd, tak? A mogę wiedzieć, z jakiego plemienia? Czemu się nie odzywasz? Może spluwa do ciebie przemówi? (…)

Cholera, co tu robi ta zgraja? (…)

No nawet fajnie tu jest, tylko dlaczego mnie tak karmią, jeśli zabiłem ich wodza? (…)

Zabijcie mnie szybciej! Co za ból przestańcie! (…)

To nie wojownik – to była baba synu. Nie bierz z niego przykładu. Jeśli ty będziesz przy palu męczeńskim, niech skarga boleści nie wyjdzie z twych ust, a wstąpisz do krainy wiecznych łowów i pamięć o tobie nie zaginie.**

Cechy

Na wojennej ścieżce: Przy kreacji bohatera decydujesz się, z kim jesteś na wojennej ścieżce. Oczywiście bez przesady! Jeśli wybierzesz np. Murzynów, każdego z nich, (którego spotkasz), musisz zabić. Przy walce z takimi przeciwnikami otrzymujesz premię +3 do wszystkich testów związanych z tym wrogiem.

Leki

Przy tworzeniu postaci wybierasz jakieś „leki”, które nosisz przy sobie. Dzięki nim uzyskujesz premię do testów ataku (+1) oraz premię związaną z tymi lekami, czyli np. gdy posiadasz jako leki trybiki otrzymujesz premię +1 do testów umiejętności mechanika, albo wilcze pazury – +1 do testów walki wręcz, itp.

* Zależnie jaki współczynnik wybierzesz znajdujesz się w innym plemieniu.
Budowa – Komancze
Zręczność – Siuksowie
Spryt – Pueblo
Percepcja – Cienie
Charakter – Apacze

** Rozmowa miejscowego ojca z czteroletnim synem

Autor: Children of Blooms

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.