Ameba

CoB: To najgorsze co może cię spotkać. Powiem krótko i zwięźle: to inteligentny, amorficzny pasożyt. Obła, myśląca masa. To nie jest tępa ciapa.

Zajdziecie do opuszczonego miasteczka, gdzie mieszka sobie mała amebka. Prędzej czy później wyczuje was. Ma chyba receptory cieplne, przez co może wyczuć stworzenia stałocieplne na odległość 200 metrów!

Tak, tak! Masz rację – człowiek też jest stałocieplny. Po tym jak już wyczuje ciebie i twych towarzyszy, podpełznie przez szczeliny i albo poczeka aż zaśniecie, albo weźmie was z zaskoczenia. I nie ma szans, że to zauważycie. To istota amorficzna, może schować się wszędzie. A wiecie, że zależnie od waszych nastrojów, ameba rejestruje minimalne zmiany cieplne. Nie oszukacie tego.

Thombstone: Wpadłem do opuszczonej wiochy z kilkoma kumplami. Znaleźliśmy stary supermarket – idziemy na zakupy, nie? Wchodzimy do magazynu na zapleczu. Ja czuję, że coś kapie mi na głowę i spływa do nosa i ust. Zapalam latarkę i… jestem gdzieś indziej! Pamiętam tylko ogromny wysiłek psychiczny, jakby walkę z czyimś umysłem, ale… sam nie wiem. Jak się obudziłem zobaczyłem tylko CoBego i kumpli nad sobą oraz jednego z przestrzeloną głową obok siebie. Wszyscy byli bladzi i wycieńczeni, a CoB słaniał się na nogach. Zacząłem wtedy rzygać jak kot. A lało się ze mnie z obu stron i ten ból w żołądku… CO TO KURWA BYŁO?!

CoB: To była ameba. Na szczęście głupia. Wlazła w nas wszystkich. Jeden zginął. Ale wszystko od początku… Ja pamiętam o wiele więcej niż Thombstone. Zauważyłem, że wszyscy nagle zasypiają; wchodziłem ostatni. Thombstone trafił światłem latarki w tą maź. Już byłem przygotowany na walkę ze snem, kiedy po chwili i na mnie spadła część ameby. Skupiłem całą swoją wolę, na tym by nie zasnąć. I prawie mi się udało. Byłem w jakimś półśnie. Pamiętam labirynt, pełen zagadek i chorych miejsc. Widziałem to czego najbardziej nienawidzę i to czego najbardziej się boję. Walczyłem z tym. Mój umysł coraz bardziej się wyczerpywał. Na szczęście ta ameba nie była zbyt silna i udało mi się wygrać z jej toksynami. (A może z umysłem?) Poczułem okropny skurcz w żołądku i zwymiotowałem tym czymś. Natychmiast „przelało się” w gruzowisko. Zauważyłem towarzyszy, także śpiących. Nie umiałem ich przebudzić. W końcu zacząłem wywoływać u nich sztuczne wymioty. Udało się. Oni wydalali to samo co ja i budzili się (ale nie tak wykończeni jak ja). Ale to jeszcze nie koniec. Nie dało się dobudzić Thombstonea i innego z naszych. W końcu zastrzeliliśmy go. Został jeszcze Thombstone. Doszedłem (a raczej doczołgałem) się do niego by zniszczyć jego ciało. Gdy tu nagle, zaczął się telepać, otworzył oczy i zaczął szybko przemawiać do nas w dziwnym języku (pewnie po Niemiecku, bo nic a nic nie dało się zrozumieć). Po jakimś czasie uspokoił się. A po kolejnej chwili wstał jak gdyby nigdy nic się nie stało. Postał tak sekundę lub dwie i… zapaskudził mi moją ulubioną koszulkę z Pikaczu, po czym musiałem ją spalić – tego mu nie wybaczę do końca życia :P. Ale jedno było w tym dziwne. Thombstone wymiotował (tylko) krwią i resztkami jedzenia. Do dzisiaj sprawa z „jego” amebą jest nierozwiązana. A minęło już chyba 10 lat od tamtej chwili… choć po Thombie tego nie widać – choć zbliża się już do 40 wygląda na 20…

Tylko dla MG

Ameba to istota amorficzna. Zależnie od rozmiaru wytrzyma jedną ciężką ranę (najmniejsza). Ale można ją tylko spalić lub wysadzić.

Uśpienie: Bardzo trudny test niezłomności. Nieudany oznacza uśpienie całkowite, a udany oznacza, że postać przebywa w pół-śnie, podczas którego może wykonać jeszcze jeden Trudny test na niezłomność i się budzi. Jeśli postać, która nie śpi pomaga śpiącym obudzić się, musi wykonać Trudny test sprytu, by zorientować się jak pomóc przyjaciołom, ale jeśli sama została zaatakowana przez amebę i udało się jej wydalić ten organizm, wystarczy, że zda łatwy test. Jeśli przez godzinę nikt nie pomoże zatrutemu, ten traci świadomość i staje się karmą dla pasożyta.

Nie traktuj ameby jako potężnego zabójcę itp. Lepiej zrób dzięki niej klimatyczną sesję w umysłach postaci graczy, które w swych snach będą toczyć walkę jakiej jeszcze nie mieli.

Autor: Children of Blooms

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.