Recenzja dodatku Detroit

Od czasu gdy pisałem recenzję „wyścigu” niewiele się zmieniło. Nadal nie znam się na samochodach, nie interesują mnie wyścigi i nie działa na mnie magia czterech kółek. A jeśli chodzi i realia Neuroshimy to chyba nie potrafiłbym grać postacią pochodzącą z miasta Forda.

Pech chciał, że chłopaki z Portalu nie mają podobnych oporów i pierwszym z tak zwanej serii nationbooków ukazał się suplement opisujący Detroit. Nie spodziewałem się po nim niczego nadzwyczajnego i jak się okazało – nie miałem racji!

Czwarty dodatek do postnuklearnego systemu RPG okazał się praktycznie doskonały. Świetnie napisany, zawierający dużo wzbogaceń świata, stanowi doskonałe narzędzie dla Mistrza Gry. Czytając ten podręcznik praktycznie ze wszystkich stron atakują pomysły na scenariusze, przygody i kampanie. I wcale z tym nie przesadzam. Ogólnie zakreślony w podręczniku głównym obszar miasta wreszcie nabiera kolorów i życia; z monotonnego, pełnego spalin, hałasu i samochodowych wraków pejzażu wynurza się obraz olbrzymiej aglomeracji, która żyje własnym życiem i można tu spotkać świrów rozbijających samochody jak i… zupełnie zwykłych ludzi, dla których wszystko większe od budzika i bardziej skomplikowane od długopisu stanowi czarna magię.

Przypuszczam, że jak na dodatek opisujący lokację „Detroit” posiada za mało szczegółową mapę. Mamy co prawda ogólny zarys miasta oraz bardzo dokładne mapki przy poszczególnych ciekawszych miejscach, jednak brakuje ich syntezy, czyli mówiąc krótko, dokładnej mapy miasta w dużym rozmiarze wymuszającym zaznaczenie szczegółów.

Opisane organizacje, prawa i obyczaje, a także poszczególne postacie są niezwykle wyraziste i przekonujące. Właściwie każda strona książki to kopalnia wiedzy dla gracza i morze pomysłów dla MG. Nawet historia miasta napisana jest bardzo spójnie i drobiazgowo, choć pozostawia wiele możliwości kreatywnym Mistrzom.

Niezwykle trudno jest pisać recenzję czegoś, co właściwie nie posiada żadnych wad. Mogę jedynie rozpływać się w zachwytach nad opisami czy – skądinąd również świetnymi – ilustracjami, nic jednak nie zastąpi uważnej i osobistej lektury.

Po przeczytaniu „Detroit” długo nie mogłem ochłonąć i do tej pory jestem przekonany o genialności tego suplementu. Myślę, że na długo pozostanie on dla mnie wzorem doskonałości dodatku do jakiejkolwiek gry fabularnej.

Autor: BAZYL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.