Systemy zintegrowane: Pasożyt

Oznaczenie kodowe: MDS „Cyllenius”

Podczas starcia mechanicznych wojowników nie zawsze zwycięża ten, kto dysponuje grubszym pancerzem oraz bronią większego kalibru. Zdarza się niekiedy, że ogromne maszyny bojowe ulegają bez walki niepozornemu, ale podstępnemu wrogowi. Moloch zwykle stosuje brutalną siłę, bezlitośnie niszcząc przeciwnika huraganem ognia i wyładowań elektromagnetycznych, ale gdy sytuacja tego wymaga, wycofuje swoich metalowych żołnierzy, po czym wprowadza jednostki specjalne. Pasożyt to jedna z bardziej wyrafinowanych maszyn tej klasy. Stanowi on poważne zagrożenie dla każdego robota, bez względu na jego rozmiar, konstrukcję oraz możliwości operacyjne.

Maszyna ta przypomina kształtem pająka. Jej kulisty, nieco spłaszczony kadłub o średnicy około trzydziestu centymetrów wyposażony został w sześć bardzo chwytnych odnóży, będących równocześnie magnetycznymi zaczepami. Wszystko wskazuje na to, że projekt robota opracowano w oparciu o autonomiczny moduł maszyny typu MDV „Hive”. Oznacza to prawdopodobną kompatybilność podsystemów obydwu konstrukcji i możliwość ich połączenia. W rezultacie tego Dyspersant może składać się z pewnej liczby Pasożytów, co stanowić będzie jego dodatkowy atut na polu bitwy Robot posiada tylko lekkie opancerzenie, ale jest bardzo szybki. Porusza się skokami, próbując dopaść swoją ofiarę. Ze względu na niewielkie rozmiary oraz ruchliwość stanowi trudny cel. Z odparciem zagrożenia najlepiej poradzą sobie te pojazdy, które wyposażone są w szybkostrzelne karabiny maszynowe, osadzone na obrotowym wysięgniku. Nawet broń niezbyt dużego kalibru może łatwo zniszczyć groźnego napastnika, jednak automaty te niemal zawsze atakują w grupach liczących kilkanaście jednostek, więc samotny obrońca nie jest w stanie powstrzymać ich wszystkich.

Kiedy jakiś Pasożyt zdoła dopaść wybranego robota, przymocowuje się mocno do jego kadłuba. Niezwykle trudno go wówczas oderwać. Ponieważ w swej pamięci ma zapisane schematy praktycznie wszystkich aktualnie wytwarzanych maszyn, stara się wybrać miejsce zlokalizowane jak najbliżej głównego układu sterowania, czyli cybernetycznego mózgu ofiary. Następnie przy pomocy wbudowanego palnika plazmowego wytapia w pancerzu niewielki otwór, przez który wprowadza do wnętrza wielofunkcyjny manipulator sondujący. Dzięki niemu może nawiązać stabilne połączenie z systemem operacyjnym maszyny, co bywa wykorzystywane na wiele sposobów. Przede wszystkim intruz unieruchamia i rozbraja swą ofiarę, zakłócając lub przerywając komunikację głównego komputera z uzbrojeniem oraz napędem. Jeżeli system operacyjny opiera się ingerencjom, neutralizując wrogie działania poprzez aktywację alternatywnych obwodów, Pasożyt kopiuje do niego oprogramowanie o charakterze wirusa. Efektem jego działania bywa zwykle nieodwracalny rozpad funkcji sterujących. Możliwe jest wówczas umieszczenie w komputerze własnych programów i przejęcie całkowitej kontroli nad maszyną. Akcja taka nie sprawdza się jednak w przypadku robotów posiadających szczególnie zaawansowane komputery z procesorem wykorzystującym algorytmy sztucznej inteligencji. W takim przypadku główny komputer zostaje odłączony, a jego funkcje przejmuje natychmiast jednostka sterująca Pasożyta. Należy przy tym zaznaczyć, że pełni on wtedy tylko rolę przekaźnika, transmitującego dane pomiędzy zdobytą maszyną a modułem dowodzenia, znajdującym się gdzieś w pobliżu. Opanowane roboty kierowane przez potężny komputer ruchomego centrum analitycznego, wykorzystywane są do szybkiej likwidacji pozostałych jednostek nieprzyjaciela.

Pasożyt dysponuje ograniczonymi zapasami energii, co w praktyce oznacza, że zasięg maszyny jest niewielki, a przeniknięcie szczególnie wytrzymałego pancerza będzie bardzo czasochłonne lub wręcz niemożliwe. Automat ten wybiera najczęściej atak z zaskoczenia. Potrafi czatować tygodniami, zagrzebany w piasku lub przyczepiony do sufitu w jakiejś ruderze. Gdy nadejdzie odpowiedni moment do działania, maszyna aktywuje się samoczynnie lub na sygnał wysłany z centrum dowodzenia.

Komentarz Johansena

Doktorek mówił, że one nigdy nie atakują ludzi. Może wyglądają groźnie, ale po prostu nie zostały do tego zaprojektowane, więc nie ma się czego bać. Ich celem są inne maszyny… Jasne. Sam jednak kiedyś widziałem, jak pasożyt bezczelnie przyczepił się do człowieka w pancerzu bojowym, przepalił mu hełm oraz czaszkę a później próbował podłączyć się do mózgu. Nieszczęśnik oczywiście tego nie przeżył. Zapamiętaj więc bracie, by nigdy nie ufać temu paskudztwu. Jak zresztą każdemu paskudztwu Molocha.

Autor: Łukasz Fiema
Korekta:
Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.