Systemy zintegrowane: Myśliwy

Oznaczenie kodowe: MPC „Achilles”

Każdy chyba się zgodzi, że zniszczyć maszynę jest znacznie trudniej niż zabić człowieka. Miotacze ognia oraz broń palna małego kalibru niewiele zaszkodzą metalowym konstruktom, zaś nawet ciężkie karabiny maszynowe lub granaty nie zawsze sprawdzą się w starciu z odpowiednio opancerzonym celem. W przypadku niektórych mechanicznych potworów niezbędne staje się nawet użycie min przeciwczołgowych, ręcznych wyrzutni rakiet i artylerii. Jakkolwiek na to nie spojrzeć, każda z wymienionych broni wykształciła się w warunkach typowych dla dawnych konfliktów, gdzie głównym celem był zawsze człowiek. Jednak od połowy dwudziestego wieku, kiedy sprzęt wojskowy zaczął być coraz bardziej wspomagany elektroniką, zaczęto poważnie zastanawiać się nad skutecznymi sposobami zwalczania nowoczesnej, skomputeryzowanej broni, zupełnie pomijając przy tym sam element ludzki. Należy dodać, że pomysł technicznego „oślepienia” przeciwnika narodził się w trakcie prac nad bronią nuklearną, a konkretnie podczas badania skutków eksplozji jądrowej i jej wpływu na otoczenie. O ile dla żywych organizmów zabójcze było promieniowanie przenikliwe, wyzwolone ciepło oraz fala uderzeniowa, to dla skomplikowanych maszyn zagrożenie stanowił impuls elektromagnetyczny. Jest on w stanie indukować wartość napięcia i natężenia prądu w obwodach elektrycznych, co w rezultacie prowadzić może do poważnego uszkodzenia lub zniszczenia urządzeń.

Aby masowo wykorzystać na polu bitwy właściwości tego efektu, nie uciekając się przy tym do użycia bomb atomowych, pod koniec dwudziestego wieku opracowano projekt dział elektromagnetycznych. Broń tego typu generuje krótkotrwałe impulsy prądu elektrycznego o dużym natężeniu, które skierowane do emitera powodują wypromieniowanie potężnej fali elektromagnetycznej, mającej szerokie pasmo częstotliwości. Jest to rzadko dziś spotykane uzbrojenie, do którego dostęp posiada niewiele osób. W przypadku Molocha sprawa wygląda nieco inaczej. Przeciwko ludziom stosuje on broń konwencjonalną, ale w starciach ze zbuntowanymi maszynami sięga po adekwatne środki, co nie powinno nikogo dziwić.

Achilles to robot wewnętrznej obrony terytorialnej, którego uzbrojenie stanowi działo elektromagnetyczne. Jego broń wytwarza impulsy z zakresu częstotliwości gigahercowych, co w praktyce oznacza, że pozbawiony odpowiedniego ekranowania cel w wyniku trafienia dozna potwornych spustoszeń swoich podsystemów. Działo ma zasięg około dwustu metrów. Wraz ze wzrostem odległości spada moc, ale zwiększa się bezpośrednia strefa rażenia. Strzały mogą być oddawane co kilkanaście minut. Czas ten niezbędny jest do ponownego naładowania szeregowo sprzężonych kondensatorów. Maszyna nie prezentuje się zbyt okazale. Jest to po prostu miotacz połączony z generatorem Marxa i lekko opancerzony segment, mieszczący jednostkę centralną. Całość osadzono na dwunożnym podwoziu kroczącym. Niezaprzeczalnym atutem robota jest prędkość, nawet w trudnym terenie. Atakuje on z ukrycia, często dobrze wymierzoną salwą trafiając kilka celów. W przypadku zagrożenia rzuca się do ucieczki. Biegając wokół nieprzyjaciela i robiąc uniki czeka, aż będzie mógł powtórnie zaatakować.

Myśliwy to groźny przeciwnik, który jednym strzałem może poważnie uszkodzić nawet ciężko opancerzoną maszynę. Mobilność połączona z potężną bronią sprawia, że kilka tych robotów jest w stanie szybko poradzić sobie z dwukrotnie większą liczbą mało ruchliwych wrogów. Właśnie dlatego wszystkie ogromne mechaniczne monstra wymagają sprawnej eskorty, mogącej odeprzeć napastników. Ponieważ broń elektromagnetyczna nie ma wpływu na żywe organizmy, pojazdy wyposażone w systemy sterowania, oparte na komponentach organicznych, są prawie całkowicie niewrażliwe na jej działanie. Wyraźnie sugeruje to, dlaczego Moloch, budując Juggernauty, integruje ludzkie mózgi z metalową konstrukcją.

Komentarz Johansena

Gdyby udało mi się dorwać gdzieś takiego robota, nie robiąc mu przy tym zbyt wielkiej krzywdy, byłbym szczęśliwym człowiekiem. Pomyśl, rozkręcasz go i montujesz tę niesamowitą broń do swego Hummera, a potem z niewielką pomocą kumpli rozpieprzasz całe zastępy maszynek Molocha. Kasujesz wszystko, co ma w sobie elektronikę, możesz się nawet postawić cwaniakom z Posterunku. Taaa… zwłaszcza im. Chociaż z drugiej strony nie mógłbym spokojnie zasnąć, wiedząc, że pół Nowego Jorku pragnie skuć mi mordę i zabrać moją zabawkę. Poza tym jest jeszcze jeden problem – te maszyny można spotkać tylko na ziemiach Bestii.

Autor: Łukasz Fiema
Korekta:
Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.