Apel

Jestem Jake. Wolny Jake. Na pewno o mnie słyszeliście. Nie wiem, czy dobrze trafiłem, ale to chyba tu się pisze te śmieszne tekściki dla upadłych patriotów. Niedawno usłyszałem o tej gazetce, dowiedziałem się, gdzie wychodzi, kto w niej pisuje i stwierdziłem, że ja też mógłbym coś napisać. Nie jestem w tym dobry, ale mam kilka ważnych wieści do przekazania światu. Zmuście się i przeczytajcie, zapomnijcie na chwilę o bólu oczu. Mnie będą bolały palce, gdy skończę.

Pierwsza rzecz, jaką mam do zakomunikowania: Moloch. Front cały czas się przesuwa. To norma. Jednak goście z Posterunku chyba nie do końca zdają sobie sprawę, że już od bardzo dawna walczą na złym froncie. Cały czas gapicie się na północ, zamiast odwrócić się i spojrzeć na południe! Moloch już dawno sobie poszedł, wy głupki! Niedawno wróciłem z okolic Memphis. Mało tam ludzi. Kilka obozów pełnych przestraszonych twardzieli, którzy postanowili walczyć. Mają charyzmatycznych przywódców, więc jeszcze jakoś się trzymają. Informuję jednak, że to tylko kwestia czasu, gdy i oni padną, po czym Wielkie Żelazne Dupsko popełznie dalej na południe, a wy tutaj zostaniecie i będziecie dalej walczyli na marne!

Sam przesiedziałem trochę w jednym z tych obozów… a obozy te to kilka dziurawych namiotów, parę samochodów i to, co każdy przyniesie ze sobą. Zjeżdżają się więc chętni do zabawy ze wszystkich stron Zasranej Ameryki. To jednak za mało. Amunicja zapewne już dawno się skończyła, broń popsuta, a muciaków i towarzyszących im maszyn ciągle nie ubywa! Nie wiem, może im to w tej chwili bez różnicy, bo mogą już nie żyć. Jeśli wam też to bez różnicy; to ja się wypisuję.

Brałem udział w jednej z tych bitek. Nie wiem, jakim cudem, ale udało się chociaż jedną z tamtejszych dziwnych fortec oczyścić. To, co tam znaleźliśmy… Mam nadzieję, że wasze żony siedzą teraz gdzieś bezpieczne. Zwłaszcza, jeśli są przy nadziei. Pierwszy raz widziałem coś takiego i potem długo oglądałem treści swojego żołądka. Nie wiem jak, ale Moloch najwyraźniej stwierdził, że zacznie mutować ludzi już w brzuchach ich mamusiek. Faceci nie mają jaj, żeby się ich pozbyć, a i usunąć to mało kto potrafi. Bardzo sprytne. W tej fortecy było laboratorium. Tam, prócz kobiet po operacji, znaleźliśmy wiele szklanych tub z mutującymi płodami. Ja się przyznaję, nie miałem odwagi tego zniszczyć. Zrobił to za mnie kumpel. Pilnujcie zatem swoich żonek i dzieci. I najlepiej ruszcie się i biegiem dalej na południe, nim to wszystko na dobre się tam rozwinie.

Salt Lake City… Niech mi ktoś powie, że kolesie stamtąd są w porządku! Ja rozumiem, że każdy musi w coś wierzyć, ale bez przesady! Wszystko było w porządku do czasu, gdy zacząłem zauważać, że po autostradach chodzi coraz więcej bezbronnych staruchów, głoszących Jedyną Prawdę. Niech sobie chodzą, ale gdy nagle zyskali stado wyznawców, którzy ciągle za nimi łazili… litości! Gadają tacy różne bzdury, a potem stado idzie na rzeź.  Moi kumple też dali się w to wciągnąć. Ledwo uszli z życiem. Uratowałem ich, co tu dużo mówić.

Coraz więcej o tym słyszę. Jan Apostoł? Pewien gość opowiadał mi, że to Gregory Willow. Szaleniec. Totalnie mu odbiło, gdy banda maniaków z krzyżami wybiła mu rodzinę. Uznał, że to Gniew. I co? Wziął książkę i czytał ją wszędzie. Najlepsze jest to, że wszyscy wokół ginęli, podczas gdy on wszędzie wychodził w jednym kawałku.

To jeszcze nic. Dostrzegłem, że ostatnimi czasy wzrosło zapotrzebowanie na relikwie. Wpadam do mieściny, a tam każdy z kłaczkiem włosków w uchu, bo to chroni przed plagą. Każdy z króliczą łapką – to chyba jakiś stary przesąd. Ktoś inny modli się do starego pudła… ale wiecie co? Gdy brak wam kasy, to jest świetny interes. Kilku cwaniaków wmówiło jednemu durniowi, że drzwi, które posiadają, są święte. Więc facet kupił za masę gambli ciężkie, wielgachne drzwi. Do teraz targa je na plecach. Jestem przekonany, że niebawem handel relikwiami na dobre rozkwitnie i będzie bardziej opłacalny od Tornado. Mogę się wręcz założyć!

W każdym razie ja ostrzegam. Trzymajcie się, ludzie, z dala od tych pojebusów. Jeśli choć odrobinę wam życie miłe, nie zbliżajcie się do nich! Nie chcę skończyć jako jedyny człowiek na ziemi, który jeszcze nie ma żadnego talizmanu.

Kolejna sprawa – Tornado. Nie chciałbym być oskarżony o rozsiewanie plotek, ale kilka źródeł szeptało o zebraniu chemików i kolesi, którzy znają się na obróbce Tornado. Mają sobie przedstawić nowe metody i spostrzeżenia, i ogólnie pewnie naćpają, nim o wszystkim sobie opowiedzą. Bądź co bądź uważam, że ludzie powinni o tym wiedzieć. A jest ku temu kilka powodów: raz – każdy chętnie posłucha, dwa – ćpuny znajdą coś dla siebie, trzy – banda fanatyków z Nowego Jorku zrobi jatkę, cztery – będzie dobra zabawa.

Inna sprawa, że jakiś świr może mieć niedobre zamiary i zacznie wymachiwać bronią. Spokojna głowa! Ja z kumplami już teraz oświadczamy, że chętnie przypilnujemy porządku, żeby spotkanie przebiegło zgodnie z planem i żeby każdy wyciągnął dla siebie coś pożytecznego. Nie wiem jeszcze, gdzie odbędzie się spotkanie, ale prawdopodobnie gdzieś w okolicach Vegas.

A skoro o spotkaniach już mowa, za jakieś dwa miesiące spotykamy się z kumplami w Detroit. A nie jest to zwykłe spotkanie, bo zjeżdżają się wszyscy, którzy lubią strzelać do skórzanych gangerów na autostradach. Wszystkich zapraszam – znajdzie się alkohol, jakieś palenie, fajne panienki, muzyczka i ogółem będzie wesoło. Pobawimy się, a później, gdy najdzie nas ochota, wyjedziemy gdzieś na autostradę w poszukiwaniu niedobrych gangów motocyklowych.

Dlatego jedźcie, ludzie, do Detroit. Tam spotkacie mnie – nieważne, czy mnie lubicie i chcecie pogadać, czy też chcecie mnie zabić. Wierzę, że uda nam się na chwilę zapomnieć o gównach tego świata i nikt nam nie przeszkodzi w dobrej zabawie.

To by było wszystko. Chciałbym jeszcze umieścić tutaj jedną. osobistą wiadomość.

Do Boba: Bob, pamiętasz mnie? To ja wysłałem twojego braciszka do krainy wiecznego szczęścia. Jak się spotkamy, któryś z nas pójdzie do niego z pozdrowieniami. Teraz szukam ciebie. Uważaj.

Jake Malcolm Tenner, czyli Wolny Jake

Świat żyje

Apel to przykład na świetny gadżet na sesję. Pokazuje, że świat NS żyje, że są tu jacyś ludzie, którzy coś tam próbują, mniej lub bardziej udanego, zrobić. Okazuje się, że życie w USA nie toczy się od jednego zleceniodawcy do drugiego, że są jeszcze i inni ludzie, jak choćby jakiś palant wydający gazetkę. Świat nie dzieli się na gości, którzy płacą gamble, i ofiary, które za te gamble trzeba zlikwidować.

Taki apel można z łatwością przygotować przed sesją: wydrukować graczom i zapewnić im sporo zabawy, a przy okazji może ukryć jakieś haki na przygodę!

Gazety NS

Najsłynniejsze tytuły w świecie NS to:

Wieści z Frontu

Czasopismo publikowane przez Posterunek i rozsyłane w możliwie jak największym nakładzie na całe Stany. Zawiera informacje o tym, jak radzić sobie w świecie po wojnie, jak walczyć z Molochem, jak zdobywać żywność, jak leczyć najpopularniejsze dziś choroby…

New York Times

Czasopismo wydawane co tydzień w Nowym Jorku. Drukowane w dużym nakładzie, bardzo popularne. Zawiera bardzo cenne porady i rozbudowany dział edukacyjny, redagowany przez szereg speców pomagających w tworzeniu pisma. Zawiera też ogłoszenia administracyjne, zmiany w prawie itp. Czasopismo regularnie jest wysyłane także do Federacji Appalachów, gdzie jest bardzo popularne.

Afisz

Nieregularnik z NJ. Zawiera niezliczone ilości ogłoszeń. Do tego zawiera dużo humoru i sporo bezsensownych tekstów. Miesięcznie ukazują się zazwyczaj dwa numery. Pismo jest dość drogie, ale popularne, bo stanowi centrum wymiany informacji.

Nobel

Pismo ukazuje się w Federacji Appallachów, zawiera niezrozumiały bełkot przeznaczony dla handlowców. Informacje o cenach i kosztach, informacje o nowych odkrytych złożach i magazynach, informacje od Gildii Archeologów. Nieprzydatne przeciętnemu człowiekowi, ale bez niego trudno robić biznes w północnych Stanach.

Good Old Times

Pismo literackie; patrz ramka w Neuroshimie strona 226 w 1.5.

Autor: Kornel „Hipiss” Bielawski
Korekta:
Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.