Systemy zintegrowane: Wstęp do części pierwszej

Nazywam się Edward Abraham Weston… Z tytułami naukowymi nie będę się obnosił, bo po co? Zresztą nie mają one dzisiaj znaczenia. Trzysta lat temu nazwałbyś mnie heretykiem, trzydzieści lat temu określiłbyś mnie mianem nieszkodliwego dziwaka, dziś zaś w twych oczach byłbym zapewne szaleńcem. Oczywiście, jestem szaleńcem – z pewnego punktu widzenia rzecz jasna. Fascynuje mnie to, czego ty się obawiasz. Badam to, z czym ty walczysz. Moloch… Czym on jest? Czy można w ogóle określać Molocha w taki sposób? „On” – tak zwykliśmy mówić o istotach świadomych. Czy lepiej będzie zapytać, czym właściwie jest to skupisko stali i krzemu? Czy jest świadome? Czy myśli? Jakie ma cele? A jeśli ma jakieś, to czy eksterminacja naszego gatunku jest tylko drobnym posunięciem, czy też sposobem jego realizacji? Być może istnieje szansa porozumienia, szansa ocalenia przynajmniej niewielkiej części populacji tego umierającego świata. Najbardziej wartościowe jednostki muszą ocaleć, by zachować ciągłość gatunkową, nawet kosztem tego żałosnego motłochu, który nie myśli o jutrze! Nie po to przeszliśmy tak długą drogę, ten powolny marsz od prostych organizmów jednokomórkowych, poprzez bardziej złożone formy, aż do doskonałości jaką stanowi Homo Sapiens. A jeżeli Moloch jest mniejszym złem, to czyż logika nie nakazuje współpracować z nim?

Spokojnie, możesz odłożyć tę broń. Nie stanowię dla ciebie żadnego zagrożenia. Ty zaś nie stanowisz go dla mnie – wątpię, czy twój ciężki karabin może zaszkodzić obrazowi holograficznemu. Postaraj się lepiej spojrzeć na to z mojego punktu widzenia. Walczysz z przeznaczeniem. Odsuwasz to, co nieuniknione. Twoim rozwiązaniem jest siła… ale jakże marna to siła! Jesteś słaby. Wszyscy ludzie żyjący tam, na zewnątrz, są słabi. Zbyt słabi, by zmienić koleje losu. Tu trzeba rozumu, sprytu. Ja traktuję Molocha jak partnera w szachowej rozgrywce. Jeśli jest przewidywalny, można sobie z nim poradzić. Jeśli nie… można się będzie z nim zapewne w jakiś sposób porozumieć. Jest fascynującym zjawiskiem, unikalnym! Tak wiele teorii legło w gruzach, tak wiele nowych powstało, że trudno cokolwiek pewnego powiedzieć na jego temat…

Widzę, że trochę cię zainteresowałem. Bardzo dobrze. Zapewne chcesz, bym podzielił się z tobą swoją wiedzą. Zapewne masz nadzieję, że da ci to jakąś przewagę w walce przeciwko jego potędze. A więc po pierwsze – wybij sobie z głowy, bym zdradził ci jakieś ważne sekrety. Jesteś jednostką zbyt nieodpowiedzialną, zbyt porywczą i… zbyt głupią by zrobić z tej wiedzy dobry użytek. Zaś po drugie -wątpię, czy nawet gdybyś miał do po mocy sztab uczonych z MIT, zdołałbyś coś rozsądnego przedsięwziąć! Nawet ja nie mam jeszcze kompletu informacji, przede mną wiele lat badań… Ale nie śpieszy mi się nigdzie. Nawet gdyby przełom miał nastąpić za sto lat.

Zniecierpliwienie? Rozczarowanie? O nie, mój drogi przyjacielu, to jeszcze nie koniec naszej rozmowy. Są pewne rzeczy, o których mogę ci chyba powiedzieć. Dla mnie te dane nie mają większego znaczenia, ale dla tak przyziemnej istoty jak ty mogą być przydatne. Mam na myśli praktyczne informacje z których możesz sam skorzystać, jak i te mniej praktyczne, które przykładowo możesz odsprzedać jakiemuś „naukowcowi” z bożej łaski. Oczywiście nic za darmo. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Powiedzmy, że… moje możliwości są w pewien sposób ograniczone. Dość poważnie. Wiąże się to w znacznej mierze ze specyfiką stanu, w jakim się znajduję… a raczej w jakim się nie znajduję. To jednak nieistotne, bo i tak nie zrozumiesz, a nie zamierzam mówić ci więcej, niż powinieneś wiedzieć. Przechodząc jednak do meritum – będę potrzebował usług kogoś, kto jest wystarczająco sprytny i wystarczająco bezwzględny, by przetrwać w tym dziwacznym, przewróconym do góry nogami świecie. Kogoś, kto nie będzie przy tym zbyt… rozgarnięty i nie spróbuje wykorzystać do własnych celów wsparcia, jakiego mu udzielę.

Prowadzę skomplikowane badania, do których często potrzebuje odpowiedniego sprzętu. Zdajesz sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach trudno znaleźć choćby jeden dobrze działający komputer, nie wspominając już o czymś tak unikatowym, jak wyposażenie laboratorium genetycznego. To, czego nie mogę zdobyć, konstruuję sam. Do tego jednak niezbędne są odpowiednie komponenty. Wszystko co konieczne można zdobyć kradnąc Molochowi albo komuś innemu, kto akurat to posiada. Innym sposobem jest również przeszukiwanie miejsc, które wskażę. Dodam przy tym, że mam na myśli miejsca, o których często nie wie nikt ze zwykłych śmiertelników. Domyślasz się już pewnie, czego od ciebie oczekuję… Właśnie. Będziesz moim źródłem zaopatrzenia. Na początek potrzebne mi jest pół kilograma plutonu do mojego reaktora nuklearnego. Oprócz tego kilka kanistrów ciężkiej wody. Słyszałeś kiedyś o Los Alamos? Nieważne…

Dalej chcesz dowiedzieć się czegoś o Molochu? W porządku, jako gest mojej dobrej woli opowiem ci trochę o jego nowych zabawkach, których pewnie nie widziałeś na oczy. Siądź gdzieś i słuchaj. I nie przerywaj mi.

Autor: Łukasz Fiema
Korekta:
Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.