S.O.S. Dopust szczęścia

Start

Jazda z wiochy do wiochy przez postnuklearną pustynię to nie zawsze kaszka z mleczkiem. Czasem, gdy rozpęta się wielka burza, można trafić nie tam, gdzie byśmy chcieli. Urwanie chmury, deszcz gęstszy od smoły. I rano, gdy burza przejdzie, budzimy się w pięknych okolicznościach przyrody. A czasem w szczęściu trafiamy w bagno jakich mało.

Otoczenie

Drużyna trafia do oazy na pustyni, pełnej pięknych drzew, z bijącym krystaliczną wodą źródłem i kilkoma barakami pokrytymi folią. Te baraki są pełne różnorodnego sprzętu elektronicznego, lekarstw i broni. Tak, na tym odludziu znalazł się skarb. Oczywiście należy napakować tego dobra po same dachy w samochodach i poszukać drogi od najbliższego handlarza. Jedyne co budzi zdziwienie na tym odludziu, to niski maszt radiowy z prawdziwym skarbem (działającym skomputeryzowanym nadajnikiem dużej mocy). A taki nadajnik piechotą nie chodzi. Zostawienie go byłoby głupotą.

Streszczenie

Gracze znaleźli oazę należącą do bandy gangerów, którzy tu ukrywają swoje łupy, a z powodu częstych burz jest to idealna kryjówka. Otocznie się wciąż zmienia i nikt zwyczajny nie trafi tutaj. Sami gangerzy docierają tu dzięki lokalizatorowi, który łączy się nadajnikiem na maszcie w oazie. Teraz, gdy gracze zabrali sprzęt i nadajnik, gangerzy nie mogą trafić do oazy. Ich szef, Pająk (łysy koleś z wytatuowanym pająkiem na czerepie), obiecał zemstę i wysłał swoich ludzi po okolicznych wiochach. Na tablicach powywieszano kartkę, że jeśli złodzieje odniosą nadajnik na miejsce, to nie będzie problemu. Inaczej zaczną się łowy. Pająk ma swój honor; gracze nie mogli mu zabrać wszystkiego. Ale jest gangerem i to zawsze może być pułapka. Pozostaje jeszcze problem: jak drużyna znajdzie oazę po raz drugi?

Autor: Michał Sołtysiak
Redakcja: Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz