Arena

Szczerze ci to odradzam. Nie tacy twardziele jak ty leźli do Broke, by zmierzyć się z Mottą. O tamtejszej arenie jest coraz głośniej i naprawdę różni goście ściągają do Broke na walkę. Co tu dużo mówić, ilość gambli, które można tam zarobić, przyprawia o zawrót głowy. Wpłacasz 20 gambli, a jeśli wygrasz płacą ci 500 gambli. Co więcej, od niedawna dodali opcjonalną regułę – jeśli wolisz pięciokrotność tego, co sam wpłacisz, umowa stoi. Płacisz 200, wyciągniesz 1000… Niezły zysk, nie? A jedyne co trzeba zrobić, to przeżyć pięć rund z tym potworem Mottą. Niestety, jeszcze nikomu to się nie udało.

A zabawa, jak już pewnie słyszałeś, rozkręca się coraz bardziej. Zakłady wśród publiki dochodzą do niebotycznych kwot, ilość chętnych do walki jest zatrważająca, coraz lepsi i silniejsi gladiatorzy zjeżdżają do Broke, by ubić mutanta. I wszyscy jak jeden mąż kopią w kalendarz. A wiesz, ostatnio doszło do tego, że kilku gości składa się na wpłatę, normalnie robią ściepę po 200, czy 400 gambli i dzięki temu dysponują kwotą prawie 1000 gambli, co po przemnożeniu przez 5 daje nagrodę… no właśnie. 5000 gambli. Taka była stawka w zeszły weekend. Nie ma się co dziwić, że niejeden palant jest gotów zaryzykować życie. No i ryzykują, jeden za drugim.

Znasz powiedzonko z Vegas? Kasyno zawsze wygrywa. Stara prawda.

Powiem ci, ja nie widziałem tych walk, ale dużo o nich słyszałem. Motta dosłownie masakruje przeciwników. Nie chodzi mi nawet o to, że ma nad nimi taką przewagę, że nie daje im dojść do siebie. Wręcz przeciwnie, czasem naprawdę jest bliski przegranej i dopiero nagle, w chwili słabości przeciwnika, jakimś jednym udanym ciosem przewraca go na ziemię i skacze na niego. Potem już jest koniec. Jeszcze nikt nie podniósł się z ziemi, po tym jak Motta się na nim położył i zaczął go dusić. Mówiąc, że Motta masakruje przeciwników miałem na myśli dość dosłowne znaczenie słowa masakra – popieprzony mutant rozrywa ciała pokonanych na strzępy, tak, że nie zostaje z nich nawet jeden wart uwagi kawałek. Da się to tylko na łopatę i dołu…

Cóż, przynajmniej przed śmiercią każdy z gladiatorów ma szczęśliwą noc – ostatnimi czasy organizatorzy stali się na tyle bogaci, iż zapewniają mu darmowy nocleg w dość luksusowym pokoju, do tego dokładają kąpiel, żarcie i nawet jest jakaś panna… Wraz z rozwojem imprezy robi się coraz milej, a startujący gladiator cieszy się coraz większą atencją organizatorów imprezy. Cóż, bez kolejnych samobójców nie zarabialiby tyle kasy, czyż nie?!

No, a potem przychodzi czas śmierci – ostatnio było sporo ponad dwustu kibiców. Podczas walki na trybunach panuje niewiarygodny zgiełk, chłopie, nie słychać własnego głosu! Huk petard, gwizdy, okrzyki kibiców! Jak za dawnych czasów, kiedy rozgrywano finały ligi.

Taka walka to w Broke prawdziwe święto. Leje się alkohol, pieniądze, panuje zabawa. Wszyscy balują. Szkoda, że z okazji śmierci kolejnego frajera, nie…? Nie idź tam, chłopie, Motta rozwali cię z łatwością. Niby nie jest wielkości niedźwiedzia, bo postury jest, ot, normalnej, ale zawsze uda mu się przetrzymać pierwsze ataki przeciwnika, a potem szuka jego błędu. Czeka, czeka, a potem dup! i nagle koleś jest trupem, Motta przewraca go i jest legendarny „game over”.

Arena – rozwiązanie (tylko dla MG)

Jak można się domyślić, zwycięstwa groźnego mutanta nie są przypadkowe. Tak naprawdę mutant nie pokonuje przeciwników – giną od kuli wystrzelonej zawsze z trybun. To współpracujący z mutantem ludzie, cala grupa liczy osiem osób. Ślady prowadzące do rozwiązania?

W tekście pojawia się informacja, że mutant nie jest wcale tak potężny i wielokrotnie niemal przegrywa. Zwycięża po desperackim ataku i przewróceniu przeciwnika. Kiedy ten leży, z trybun pada strzał i jest już po wszystkim. Dlatego mutant rozrywa zwłoki na kawałki, by nie było śladów po kuli i nikt nie mógł sprawdzić jak naprawdę zginął gladiator. Ważna jest też informacja, że na trybunach panuje zgiełk i hałas, i wybuchają petardy To zamieszanie rozkręcają i prowokują członkowie grupy. Pośród wybuchów petard – które zawsze są odpalane, kiedy przeciwnik mutanta się przewraca! – pada zawsze śmiertelny strzał. Chwilę potem mutant rozrywa ciało na strzępy.

Autor: Ignacy Trzewiczek
Redakcja: Sylwia „Nefariel” Bogdańska

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w czasopiśmie Gwiezdny Pirat,
wydawanym przez Wydawnictwo Portal (czyli autorów Neuroshimy).
Dziękujemy za zgodę na publikację i zapraszamy na stronę PortalGames.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.